IWan Sierozny - Komandor Sił Uderzeniowych Zakonu Czarnych Mieczy Adeptus Astartes; bliski przyjaciel Adama Lewandowskiego
1. Młodzieńcze lata na Tornado V
2. Wojna o Tornado
3. Wstąpienie do Zakonu Czarnych Mieczy
4. Przemiana w Kosmicznego Marine
5. Awans na Sierżanta
6. Dowództwo Ósmej Kompanii
7. Kariera Komandora
8. Przyjaźń z Adamem Lewandowskim
9. Pozycja w Zakonie
1. Młodzieńcze lata na Tornado V
Iwan Sierozny urodził się na planecie Tornado V jako najstarszy syn w wysokim rodzie szlacheckim. Dwa lata później narodził się jego brat - Alexander. Od narodzin Iwana, jego rodzice planowali jego przyszłość jako związaną z Gwardią Imperialną. Plany te miał potwierdzić jego talent przywódczy oraz strategiczny, którymi wykazywał się już jako sześcioletnie dziecko. Niestety plany te miał zburzyć najazd Tau na planetę, gdy młody Sierozny miał zaledwie dziesięć lat.
2. Wojna o Tornado
Dwa Tornadońskie Regimenty Gwardii Imperialnej zostały zaangażowane w krwawy konflikt z najeźdźcami. Niestety, siły Imperium zaczęły odnosić kolejne porażki. Gdy Lord Generał Pierwszego Tornadońskiego Regimentu Gwardii Imperialnej Remigiusz Sierozny - ojciec Iwana oraz Alexandra poległ, Tau kontrolowali już ponad 70% planety. Wtedy też ewakuowano pozostałą przy życiu ludność cywilną. Iwan wraz z matką i bratem znaleźli się na planecie Obsydia, świecie macierzystym Zakonu Czarnych Mieczy, którymi szybko zainteresował się młody Sierozny.
3. Wstąpienie do Zakonu Czarnych Mieczy
Już w dwa miesiące po przybyciu na Obsydię, Iwan oświadczył matce, że zamierza wstąpić do Zakonu Czarnych Mieczy. Matka kategorycznie się nie zgodziła i zażądała od młodzieńca, aby ten poszedł w ślady swojego ojca i został oficerem Gwardii. Po kilkudniowej kłótni, Iwan opuścił dom matki i samotnie wyruszył w kierunku Ufortyfikowanego Klasztoru. Dotarł tam po miesiącu i dumny ze swojego wyczynu rozpoczął szkolenie nowicjusza, które ukończył z wyróżnieniem. Już niedługo miał udowodnić o swojej wartości podczas Pierwszej Wojny Obsydiańskiej, gdzie jako snajper brał udział w akcji dywersji na tyły sił Tau i zabił Niebianina.
4. Przemiana w Kosmicznego Marine
Po zakończeniu wojny, mimo swojego młodzieńczego wieku, Iwan Sierozny dostąpił zaszczytu przemiany w Kosmicznego Marine i został przydzielony do Szóstej Drużyny Ósmej Kompanii. Następnie brał udział w Bitwie o Iglicę Oszusta oraz w Drugiej Wojnie Obsydiańskiej, podczas której został niemal śmiertelnie ranny podczas osłaniania swojego Sierżanta. Przeżył tylko dzięki umiejętnościom Konsyliarza Lewandowsksiego, z którym później się zaprzyjaźnił. Potem został wysłany wraz z Ósmą Kompanią na odsiecz atakowanej przez Tau planecie Stafar II, gdzie nie zdołał uratować przed śmiercią swojego Sierżanta, który poległ trafiony pociskiem z czołgu Skyray. Sierozny nigdy sobie tego nie wybaczył i jako pokutę postanowił gołymi rękami zabić następnych stu Tau, co zdołał uczynić jeszcze podczas tej samej wojny.
5. Awans na Sierżanta
Po powrocie na Obsydię, na wniosek Kapelana Ósmej Kompanii, został mianowany Sierżantem Szóstej Drużyny Ósmej Kompanii. Umiejętnościami dowódczymi miał się wykazać już podczas kampanii na Doc VII. Świetnie porozumiewał się z innymi oficerami równymi lub wyższymi mu stopniem. Dodatkowo jego talenty strategiczne i wyrachowane kalkulowanie celów ataku sprawiły, że podczas całej wojny nie zginął żaden jego podwładny, dzięki czemu zyskał przychylność swojego Kapitana. Podczas kilku następnych operacji Ósmej Kompanii wypracował sobie status Sierżanta Weterana. Szybko zdobył dość dużą reputację i rozgłos w innych kompaniach.
6. Dowództwo Ósmej Kompanii
W czasie abordażu na okręty Tau, Ósma Kompania wspierała Dziewiątą. Niestety, w trakcie chwalebnej penetracji nieprzyjacielskiego okrętu, poległ Kapitan Ósmej Kompanii, Konrad Jung. Po zakończeniu operacji i powrocie na Obsydię, miejsce poległego Kapitana zajął cieszący się ogromną już popularnością Iwan Sierozny, ku uciesze całej Ósmej Kompanii. Nim młody Kapitan zdołał sprawdzić się w samotnej walce, wziął udział w Trzeciej Wojnie Obsydiańskiej. W błyskawicznej wojnie, Ósma Kompania wsławiła się brawurowymi akcjami zniszczenia niemal całego ciężkiego wsparcia Tau, co było jednym z głównych powodów ich panicznej ucieczki. Od czasu tej wojny, na Chorągwi Ósmej Kompanii widnieje Iwan Sierozny w momencie niszczenia czołgu Hammerhead.
7. Kariera Komandora
W trakcie Trzeciej Wojny Obsydiańskiej zwolniła się pozycja jednego z Komandorów. Po powrocie, zapadła jak dotąd najważniejsza dla Iwana decyzja - miał zostać Komandorem sił uderzeniowych. Ósma Kompania była nieco niezadowolona z tego wyboru, ponieważ świetny Kapitan miał ją opuścić. Mimo wszystko była jednak dumna ze swojego bohatera. Obecnie trwa pierwsza wojna, w której dowodzi Komandor Sierozny - Wojna Karnaxiańska.
8. Przyjaźń z Adamem Lewandowskim
Zdecydowanie najbliższą Sieroznemu osobą w Zakonie jest Konsyliarz Adam Lewandowski, z którym zapoznał się bliżej podczas obrony planety Stafar II. Później utrzymywał z nim bliskie stosunki jako Sierżant, a jako Kapitan uczynił go członkiem swojej Drużyny Dowodzenia. Obydwaj Kosmiczni Marines kilkakrotnie już ratowali sobie życie i zdaniem Wielkiego Mistrza Agnusa Musklika są najbardziej zżytymi braćmi zakonnymi, jakich kiedykolwiek widział.
9. Pozycja w Zakonie
Iwan Sierozny jest przez wielu postrzegany jako wschodząca gwiazda i wielu upatruje się w nim przyszłego Wielkiego Mistrza Zakonu. Jest on jak dotąd najmłodszym Kapitanem w historii Zakonu. Niezwykle szybko pnie się on po drabinie kariery oficerskiej albowiem w niecałe pięćdziesiąt lat od mianowania Kosmicznym Marine został Komandorem, czego jeszcze nikt nie uczynił.
Czarne Miecze (Sable Swords) - Opowieść Adeptus Astartes
czwartek, 24 listopada 2011
poniedziałek, 21 listopada 2011
Prawdziwy przeciwnik - Rozdział I
Prawdziwy przeciwnik
Rozdział I
Czarna kapsuła desantowa ze znakiem dwóch białych mieczy skrzyżowanych ze sobą uderzyła o powierzchnię planety Karnax II. Kiedy klapy opadły ze środka wyłonił się potężnie (nawet jak na Kosmicznego Marine) zbudowany, ponad dwumetrowy Komandor Iwan Sierozny.
Iwan Sierozny po raz pierwszy dowodził kampanią. Mimo, że od jego awansu minął rok, to Zakon Czarnych Mieczy nie brał udziału w żadnych akcjach. Teraz jednak wreszcie miał się rozstrzygnąć wieloletni spór pomiędzy Imperium a Dominium Tau o cały system Karnax. Mistrz Zakonu zdecydował o wysłaniu Pierwszej. Drugiej, Trzeciej, Szóstej, Ósmej i Dziesiątej Kompani. Właśnie tymi siłami dowodził teraz Iwan.
Iwan miał na sobie Kunsztowny Pancerz oraz czarną pelerynę, która odróżniała go od Kapitanów. Na hełmie wyrzeźbiony był Imperialny Laur.
Iwan rozejrzał się po okolicy. Z danych wynikało, że Karnax II jest planetą równinną, pełną lasów i pól uprawnych. Na całej planecie były tylko dwa łańcuchy górskie. Oczywiście kwatera główna Space Marines znajdowała się w samym sercu jednego z nich. Tak więc w tej okolicy dominowały góry. Iwan chciał spotkać się z Drugą Drużyną Drugiej Kompanii paręset metrów na północ od jego aktualnej pozycji, gdzie znajdowała się radiolatarnia zbudowana przez Adeptus Mechanicus. Dzięki niej mieli poznać szczegółowe dane dotyczące wcześniejszej bytności Tau na planecie.
Iwan przebił się przez las i ujrzał małą wioskę zbudowaną obok radiolatarni. Iwan skierował się na nią. Ujrzał tam Drużynę Taktyczną oraz Serwitora zgrywającego dane. Zauważył go Sierżant, który podbiegł do Komandora.
- Komandorze Sierozny, jestem Sierżant Kask i dowodzę Drugą Drużyną Drugiej Kompanii. Serwitor już kończy zgrywać dane.
- Świetnie. - powiedział Iwan. - Czy Tau przejawili jakąś aktywność jak dotąd?
- Nie Komandorze. - zaprzeczył Sierżant. - Systemy orbitalne nie zauważyły żadnych znaczących ruchów. Prawdopodobnie nie zdają sobie sprawy z przybycia naszego Zakonu.
- To dobrze. Element zaskoczenia umożliwiłby nam osiągnięcie znaczącej przewagi.
- Komandorze, dane zgrane. - Serwitor pojawił się obok Iwana jakby wyrósł spod ziemi.
- To dobrze, Wyruszamy do bazy. - zakomenderował Iwan. - Po drodze zdasz mi raport.
I tak ruszyli przez las w kierunku oddalonej o dwa kilometry na zachód bazy Zakonu. Musieli iść pieszo, ponieważ transportery Rhino jeszcze nie przybyły, gdy Drużyna Taktyczna wyruszała.
- Komandorze, Tau z oddziału Kar'Nax skoncentrowali swoje siły w bazie obok miasta Tash'an położonego 400 km na wschód od naszej bazy. Moglibyśmy użyć bombardowania orbitalnego w celu zniszczenia ich pozycji, ale na księżycu planety znajdują się potężne działa razem z działem Ar'ka na czele. Mogliby wtedy zastosować odwet i zniszczyć wszystkie nasze pozycje. Dodatkowo istnieją mniejsze osady Tau rozproszone w promieniu 100 km od ich miasta. Dane mówią też o dużym wsparciu ze strony Krootów. Stanowią oni około trzydzieści procent całych Sił Tau na planecie.
- A więc będziemy musieli najpierw zająć księżyc, a potem zniszczyć miasta. Zapowiada się ciekawa jatka.
- W archiwach jest coś jeszcze Komandorze. - kontynuował Serwitor. - Natknąłem się na wzmiankę o jakiejś pradawnej rasie, która działała na tej planecie dziesiątki tysięcy lat temu. Niestety nie wiem dokładnie jak dawna ani jako to była rasa.
- Pewnie Eldarzy albo ich krewniacy. - machnął ręką Iwan. - Pewnie uciekli stąd wieki temu na swoich Światostatkach i na pewno już tu nie wrócą.
---***---
Shas'O Kar'Nax Kais akurat wrócił ze zbiórki nowych oddziałów Wojowników Ognia, którzy przybyli, aby zasilić nadwątlone w ostatniej wojnie oddziały, gdy podbiegł do niego Obserwator.
- Shas'O, złe wieści. - wysapał Obserwator.
- Biegłeś? - bardziej stwierdził niż spytał Komandor.
- Tak, bo sprawa jest niecierpiąca zwłoki!
- Już dobrze. Mów. Tylko spokojnie. - uspokoił go Komandor.
- Nasze oddziały Stealth oraz Obserwatorzy donoszą, że Space Marines zakładają bazę w górach Mor'An. Nie mamy jeszcze ich namiarów, ale jest ich wielu. Raczej nie są tu, aby wzmocnić Gwardię Imperialną. Prawdopodobnie chcą przeprowadzić szturm na naszą bazę.
- Niech to! - zaklął Shas'O. - Można się było tego spodziewać. Idź nieco odpocząć. - dodał zwracając się do Obserwatora. - Skontaktujcie mnie z Przybocznym Shas'El Kar'Nax Kroos. - powiedział włączając mikrofon w kasku.
---***---
Baza Zakonu Czarnych Mieczy znajdowała się w małej kotlinie w łańcuchu gór Morian. Góry to były niewielkie, ale niewielka kotlina stanowiła świetną osłonę od ataku lądowego. Baza była też cięższa do namierzenia z orbity.
Iwan wraz z Drugą Drużyną minęli wrota do kwatery głównej rozpostarte między dwoma górami. Była to jedyna przełęcz, gdzie mogły przemieścić się wojska. Wrót strzegły cztery baterie wyrzutni rakiet wpierane przez kolejne cztery wieżyczki z ciężkimi bolterami. Dodatkowo cała przełęcz była zaminowana. Miny mogły być w każdej chwili aktywowane lub dezaktywowane. Następnie minęli lądowisko Thunderhawków, strefę zrzutu kapsuł desantowych, przekaźnik orbitalny, zbrojownię, w której urzędował Zbrojmistrz Markus, sanktuarium, gdzie Space Marines codziennie uczestniczyli we mszach odprawianych przez Kapelanów oraz szpital polowy, gdzie ranni odbywali rekonwalescencję. W końcu dotarli na placyk przed Klasztorem, który stanowił centrum dowodzenia całą operacją. Na środku placu powiewała Wielka Chorągiew Zakonu strzeżona nieustannie przez członków Gwardii Honorowej. Ukazywał on Wielkiego Mistrza Zakonu Agnusa Musklika stojącego z dwoma mieczami energetycznymi na pagórku usypanym z ciał poległych z jego rąk obcych. Pod spodem znajdowało się motto Zakonu: "Wiedza to potęga. Potęga to zwycięstwo.". Druga Drużyna wraz z serwitorem skierowali się do zbrojowni, a Iwan wszedł do Klasztoru.
- No, w końcu uraczyłeś nas swoją obecnością, Komandorze. - usłyszał znajomy głos.
Chwilę później ujrzał Konsyliarza.
- Witaj Adamie. - przywitał się Iwan. - Miło cię widzieć.
- "Miło cię widzieć"? I to ma być powitanie? - parsknął Adam zdejmując hełm.
Iwan także ściągnął hełm i starzy przyjaciele uścisnęli sobie dłoń, a potem ruszyli do sali narad.
- Jakie siły już wylądowały? - spytał Iwan w drodze.
- Wszystkie kompanie wraz ze sprzętem są już na planecie. Kompanie Pierwsza, Druga, Trzecia, Szósta, Ósma i Dziesiąta czekają na rozkazy. Mamy także 40 Rhino, 15 Land Speederów, 10 Predatorów i 5 Land Raiderów.
Iwan otworzył mosiężne drzwi i weszli do dużego pomieszczenia, w którym stał długi stół przeznaczony do narad dowództwa. Byli tam już kapitanowie, Wielki Kronikarz Azariasz Moher oraz Zbrojmistrz Markus.
- Witam szanownych zebranych. - powitał wszystkich Iwan. - W końcu przybyłem, aby objąć dowodzenie nad bazą i spuścić łomot Tau.
Iwan zasiadł u szczytu stołu, rozsiadając się wygodnie. Zasiadając tak w fotelu najważniejszej osoby w całym sztabie, opuścił go cały stres związany z objęciem tak ważnego stanowiska.
- Mamy już wszystkie dane dotyczące Tau w tym układzie. Zaraz was z nimi zapoznam.
---***---
Shas'El Kar'Nax Kroos zarządzał bazą księżycową Tau na orbicie Karnax II. Właśnie otrzymał informacje o silach Space Marines rozlokowujących się na planecie. Rzeczywiście zlokalizował krążownik, barkę bojową oraz dwa okręty uderzeniowe orbitujące od jakiegoś czasu. Co jakiś czas latały tędy także transportowce wojskowe jednak były one poza zasięgiem potężnych dział znajdujących się na księżycu. Poza tym Przyboczny myślał, że są to uzupełnienia dla ponoszących kolejne porażki regimentów Gwardii Imperialnej, która próbowała pokonać Kastę Ognia. Przyboczny nie mógł uwierzyć, że przeoczył coś takiego jak desant Space Marines. Mimo wszystko rozkazał przeskanować góry Mor'An w poszukiwaniu domniemanej bazy.
Rzeczywiście, wyniki skanowania wykazały aktywność Space Marines i zlokalizowały ich kwaterę główną. Teraz pozostawało już tylko wycelować, naładować i wystrzelić z działa Ar'Ka. Za kilka godzin Space Marines na powierzchni Karnax II przestaną istnieć.
---***---
Barka bojowa "Exodus" wraz z dwoma okrętami uderzeniowymi "Eksterminator-1" oraz "Eksterminator-2" zbliżyły się do ciemnej strony księżyca Karnax II. Było to skaliste i jałowe ciało niebieskie, pozbawione całkowicie atmosfery i warunków do życia. Znajdowała się na nim jedynie baza wojskowa.
Ze względu na prawdopodobne baterie przeciwlotnicze, Czarne Miecze postanowiły zaatakować z zaskoczenia. Thunderhawki przewiozły na powierzchnię cztery Drużyny Taktyczne, dwie Drużyny Wsparcia, dwie Drużyny Szturmowe, Drużynę Zwiadu, Drednota oraz Iwana i Adama. Ich celem było zniszczenie układów zasilania całej bazy. Bez energii działo Ar'Ka nie mogło się naładować, a pozostała artyleria była bezużyteczna. Dzięki temu "Exodus" wraz z okrętami uderzeniowymi mogły zbombardować bezbronną bazę. Następnie mogły zająć się skupiskami obcych na planecie.
Iwan chciał ograniczyć straty, więc zabrał ze sobą niewielkie siły, aby walczyć po cichu i bez zbędnych walk.
Gdy ostatni Thunderhawk odleciał, desantowcy ukryli się za jednym ze wzgórz, aby obserwować bazę i wyszukać słaby punkt umocnień. Umocnienia stanowił zwyczajny mur wysoki na około cztery metry. Żadnych wieżyczek, żadnych strażnic.
- Niech Zwiadowcy poszukają słabszej części muru. - polecił Iwan.
- Co ty kombinujesz? - spytał Adam.
- To całkiem proste. Chcę wysadzić kawałek muru i wejść do środka.
- Przecież po takim wybuchu na pewno się zorientują, że ktoś ich atakuje. - zauważył Adam.
- Nie sądzę. - zaprzeczył Iwan. - Tau są na tyle zuchwali, że popadają łatwo w zgubny dla nich marazm. W ten księżyc z powodu braku atmosfery często uderzają meteoryty. Te zagrażające bazie zestrzeliwuje artyleria. Reszta swobodnie spada. Pomyślą, że jakiś większy meteoryt uderzył obok muru i go uszkodził.
- Ale i tak tu przyjdą. - zauważył Adam.
- Nie wątpię. - przyznał Iwan. - Chyba, że są jeszcze głupsi niż myślę. Tyle, że oni nie wiedzą, że tu jesteśmy. Nie wiedzą o istnieniu naszych sił w układzie. I z pewnością nie spodziewają się ataku z tej strony. Tak więc przyślą tutaj techników, aby zorientowali się w zniszczeniach i dokonał naprawień. Ale raczej nie będą się specjalnie spieszyć. Po eksplozji będziemy mieli jakieś dziesięć do dwudziestu minut, aby wejść do środka bazy. To aż nadto czasu.
- Skoro tak uważasz. - Adam nadal nie był przekonany.
Zwiadowca zakomunikował o znalezieniu słabszej części muru.
- Prześlijcie wszystkim współrzędne, a następnie wysadźcie mur. - rozkazał Zwiadowcom Iwan.
- Tak jest! - odparł Zwiadowca.
- Komandor Sierozny do wszystkich. Zwiadowcy przesłali wam współrzędne. Kierujcie się na nie. Ruszamy za dziesięć sekund.
Odczekali wyznaczony czas i ruszyli w kierunku wskazanym przez Zwiadowców. Gdy dotarli na miejsce zobaczyli dużą wyrwę w murze.
- Wchodzimy. Bądźcie ostrożni i cisi. Prawdopodobnie nie ma tu zbyt wielu wrogów, ale jeśli się o nas dowiedzą, z pewnością zaatakują. Wszyscy za mną.
Grupa uderzeniowa ruszyła w kierunku pierwszego generatora zasilającego bazę. Bezpośrednio przy murze nie znajdowały się żadne zabudowania, ale mimo to zachowywali się ostrożnie. Przodem szedł Iwan, a tuż za nim Adam. Dalej szli Szturmowcy, którzy mieli osłaniać Marines Wsparcia. Na tyłach szli Taktyczni Marines oraz Drednot. Flanki osłaniali Zwiadowcy. Takim szykiem przeszli około pięćset metrów i dotarli do baraków. Tutaj żołnierze chodzili bez broni, więc w razie czego łatwo było się ich pozbyć. Jednakże nie spotkali na swojej drodze nikogo.
- Gdzie oni u diabła są? - zastanawiał się Adam, trzymając swój miecz łańcuchowy w pogotowiu.
- Nie mam zielonego pojęcia, ale nie podoba mi się to. - Iwan także miał przygotowany ciężki bolter na wypadek niespodziewanego ataku. - Chodźmy dalej.
Podążali dalej wzdłuż pasma baraków i nadal nikogo nie zobaczyli. Gdy weszli w głąb osiedla, także na nikogo się nie natknęli. Tak więc bez przeszkód dotarli do pierwszego generatora.
Technologia konstrukcyjna Tau charakteryzowała się opływowością. Baraki były zbudowane z zielonego stopu metali i przypominały kopuły. Generator także przypominał kopułę, ale był znacznie węższy i wyższy od baraków.
- Zwiadowcy, założyć ładunki burzące. Reszta, zabezpieczyć na ten czas pozycje. - rozkazał Iwan.
Drużyny rozstawiły się wokół budynku. Przez chwilę ciszy, jaka zapanowała, można było wyczuć panujące napięcie i oczekiwanie na atak.
- Jak myślicie, czemu tu jest tak pusto? - przerwał ciszę Adam.
- Nie wiem. - odparł Iwan. - Nie mam pojęcia.
- Może baza jest pusta? - zasugerował Adam.
- Wątpię. - pokręcił głową Iwan. - Nie zostawiliby tutaj działa. Obawiam się, że mogą być wszyscy skupieni w jednym punkcie. Z jednej strony to dobrze, bo istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że nas wykryją, ale z drugiej strony stracilibyśmy atut przewagi nad pojedynczymi grupkami. W kupie będzie ich ciężej pokonać.
- Ale czemu mieli by się kumulować? - spytał Adam.
- Tego właśnie nie wiem.
---***---
Shas'O Kais nadzorował mobilizację Garnizonu Głównego Kar'Nax. Należało być przygotowanym na atak Gwardii Imperialnej w przypadku zniszczenia bazy Kosmicznych Marines. Zresztą, tak czy siak, zamierzał rozprawić się z ludźmi na tej planecie.
Konflikt pomiędzy Imperium, a Dominium Tau o Układ Karnax oraz cały Segment Obsydia trwał już prawie tysiąc lat. Olbrzymie nakłady z obu stron zamieniły utarczki miejscowych oddziałów w krwawą wojnę. Cała flota ekspedycyjna Kar'Nax toczyła boje z Rycerzami Astralnymi, później Czarnymi Mieczami oraz miejscową Gwardią Imperialną. Wojna o Karnax II zaczęła się już sto lat temu, kiedy przysłano tutaj pierwsze oddziały Gwardii Imperialnej. Po pewnym czasie ludzie osiedlili się na zachodniej części planety, a Tau na wschodniej. W końcu wojska zaczęto tworzyć z miejscowej ludności, tworząc trzy pełne regimenty Gwardii Imperialnej. Jednakże teraz Marynarka Imperialna wyruszyła na interwencję, a Tau było więcej niż kiedykolwiek i zaczęli odnosić zwycięstwa nad słabą Gwardią. W końcu Tau byli w stanie zniszczyć Ludzi i wypędzić ich z macierzystej planety ich floty ekspedycyjnej. I nie pomogą tu nawet Kosmiczni Marines.
- Shas'O, działo Ar'Ka będzie gotowe do strzału za dwie godziny.
Rozdział I
Czarna kapsuła desantowa ze znakiem dwóch białych mieczy skrzyżowanych ze sobą uderzyła o powierzchnię planety Karnax II. Kiedy klapy opadły ze środka wyłonił się potężnie (nawet jak na Kosmicznego Marine) zbudowany, ponad dwumetrowy Komandor Iwan Sierozny.
Iwan Sierozny po raz pierwszy dowodził kampanią. Mimo, że od jego awansu minął rok, to Zakon Czarnych Mieczy nie brał udziału w żadnych akcjach. Teraz jednak wreszcie miał się rozstrzygnąć wieloletni spór pomiędzy Imperium a Dominium Tau o cały system Karnax. Mistrz Zakonu zdecydował o wysłaniu Pierwszej. Drugiej, Trzeciej, Szóstej, Ósmej i Dziesiątej Kompani. Właśnie tymi siłami dowodził teraz Iwan.
Iwan miał na sobie Kunsztowny Pancerz oraz czarną pelerynę, która odróżniała go od Kapitanów. Na hełmie wyrzeźbiony był Imperialny Laur.
Iwan rozejrzał się po okolicy. Z danych wynikało, że Karnax II jest planetą równinną, pełną lasów i pól uprawnych. Na całej planecie były tylko dwa łańcuchy górskie. Oczywiście kwatera główna Space Marines znajdowała się w samym sercu jednego z nich. Tak więc w tej okolicy dominowały góry. Iwan chciał spotkać się z Drugą Drużyną Drugiej Kompanii paręset metrów na północ od jego aktualnej pozycji, gdzie znajdowała się radiolatarnia zbudowana przez Adeptus Mechanicus. Dzięki niej mieli poznać szczegółowe dane dotyczące wcześniejszej bytności Tau na planecie.
Iwan przebił się przez las i ujrzał małą wioskę zbudowaną obok radiolatarni. Iwan skierował się na nią. Ujrzał tam Drużynę Taktyczną oraz Serwitora zgrywającego dane. Zauważył go Sierżant, który podbiegł do Komandora.
- Komandorze Sierozny, jestem Sierżant Kask i dowodzę Drugą Drużyną Drugiej Kompanii. Serwitor już kończy zgrywać dane.
- Świetnie. - powiedział Iwan. - Czy Tau przejawili jakąś aktywność jak dotąd?
- Nie Komandorze. - zaprzeczył Sierżant. - Systemy orbitalne nie zauważyły żadnych znaczących ruchów. Prawdopodobnie nie zdają sobie sprawy z przybycia naszego Zakonu.
- To dobrze. Element zaskoczenia umożliwiłby nam osiągnięcie znaczącej przewagi.
- Komandorze, dane zgrane. - Serwitor pojawił się obok Iwana jakby wyrósł spod ziemi.
- To dobrze, Wyruszamy do bazy. - zakomenderował Iwan. - Po drodze zdasz mi raport.
I tak ruszyli przez las w kierunku oddalonej o dwa kilometry na zachód bazy Zakonu. Musieli iść pieszo, ponieważ transportery Rhino jeszcze nie przybyły, gdy Drużyna Taktyczna wyruszała.
- Komandorze, Tau z oddziału Kar'Nax skoncentrowali swoje siły w bazie obok miasta Tash'an położonego 400 km na wschód od naszej bazy. Moglibyśmy użyć bombardowania orbitalnego w celu zniszczenia ich pozycji, ale na księżycu planety znajdują się potężne działa razem z działem Ar'ka na czele. Mogliby wtedy zastosować odwet i zniszczyć wszystkie nasze pozycje. Dodatkowo istnieją mniejsze osady Tau rozproszone w promieniu 100 km od ich miasta. Dane mówią też o dużym wsparciu ze strony Krootów. Stanowią oni około trzydzieści procent całych Sił Tau na planecie.
- A więc będziemy musieli najpierw zająć księżyc, a potem zniszczyć miasta. Zapowiada się ciekawa jatka.
- W archiwach jest coś jeszcze Komandorze. - kontynuował Serwitor. - Natknąłem się na wzmiankę o jakiejś pradawnej rasie, która działała na tej planecie dziesiątki tysięcy lat temu. Niestety nie wiem dokładnie jak dawna ani jako to była rasa.
- Pewnie Eldarzy albo ich krewniacy. - machnął ręką Iwan. - Pewnie uciekli stąd wieki temu na swoich Światostatkach i na pewno już tu nie wrócą.
---***---
Shas'O Kar'Nax Kais akurat wrócił ze zbiórki nowych oddziałów Wojowników Ognia, którzy przybyli, aby zasilić nadwątlone w ostatniej wojnie oddziały, gdy podbiegł do niego Obserwator.
- Shas'O, złe wieści. - wysapał Obserwator.
- Biegłeś? - bardziej stwierdził niż spytał Komandor.
- Tak, bo sprawa jest niecierpiąca zwłoki!
- Już dobrze. Mów. Tylko spokojnie. - uspokoił go Komandor.
- Nasze oddziały Stealth oraz Obserwatorzy donoszą, że Space Marines zakładają bazę w górach Mor'An. Nie mamy jeszcze ich namiarów, ale jest ich wielu. Raczej nie są tu, aby wzmocnić Gwardię Imperialną. Prawdopodobnie chcą przeprowadzić szturm na naszą bazę.
- Niech to! - zaklął Shas'O. - Można się było tego spodziewać. Idź nieco odpocząć. - dodał zwracając się do Obserwatora. - Skontaktujcie mnie z Przybocznym Shas'El Kar'Nax Kroos. - powiedział włączając mikrofon w kasku.
---***---
Baza Zakonu Czarnych Mieczy znajdowała się w małej kotlinie w łańcuchu gór Morian. Góry to były niewielkie, ale niewielka kotlina stanowiła świetną osłonę od ataku lądowego. Baza była też cięższa do namierzenia z orbity.
Iwan wraz z Drugą Drużyną minęli wrota do kwatery głównej rozpostarte między dwoma górami. Była to jedyna przełęcz, gdzie mogły przemieścić się wojska. Wrót strzegły cztery baterie wyrzutni rakiet wpierane przez kolejne cztery wieżyczki z ciężkimi bolterami. Dodatkowo cała przełęcz była zaminowana. Miny mogły być w każdej chwili aktywowane lub dezaktywowane. Następnie minęli lądowisko Thunderhawków, strefę zrzutu kapsuł desantowych, przekaźnik orbitalny, zbrojownię, w której urzędował Zbrojmistrz Markus, sanktuarium, gdzie Space Marines codziennie uczestniczyli we mszach odprawianych przez Kapelanów oraz szpital polowy, gdzie ranni odbywali rekonwalescencję. W końcu dotarli na placyk przed Klasztorem, który stanowił centrum dowodzenia całą operacją. Na środku placu powiewała Wielka Chorągiew Zakonu strzeżona nieustannie przez członków Gwardii Honorowej. Ukazywał on Wielkiego Mistrza Zakonu Agnusa Musklika stojącego z dwoma mieczami energetycznymi na pagórku usypanym z ciał poległych z jego rąk obcych. Pod spodem znajdowało się motto Zakonu: "Wiedza to potęga. Potęga to zwycięstwo.". Druga Drużyna wraz z serwitorem skierowali się do zbrojowni, a Iwan wszedł do Klasztoru.
- No, w końcu uraczyłeś nas swoją obecnością, Komandorze. - usłyszał znajomy głos.
Chwilę później ujrzał Konsyliarza.
- Witaj Adamie. - przywitał się Iwan. - Miło cię widzieć.
- "Miło cię widzieć"? I to ma być powitanie? - parsknął Adam zdejmując hełm.
Iwan także ściągnął hełm i starzy przyjaciele uścisnęli sobie dłoń, a potem ruszyli do sali narad.
- Jakie siły już wylądowały? - spytał Iwan w drodze.
- Wszystkie kompanie wraz ze sprzętem są już na planecie. Kompanie Pierwsza, Druga, Trzecia, Szósta, Ósma i Dziesiąta czekają na rozkazy. Mamy także 40 Rhino, 15 Land Speederów, 10 Predatorów i 5 Land Raiderów.
Iwan otworzył mosiężne drzwi i weszli do dużego pomieszczenia, w którym stał długi stół przeznaczony do narad dowództwa. Byli tam już kapitanowie, Wielki Kronikarz Azariasz Moher oraz Zbrojmistrz Markus.
- Witam szanownych zebranych. - powitał wszystkich Iwan. - W końcu przybyłem, aby objąć dowodzenie nad bazą i spuścić łomot Tau.
Iwan zasiadł u szczytu stołu, rozsiadając się wygodnie. Zasiadając tak w fotelu najważniejszej osoby w całym sztabie, opuścił go cały stres związany z objęciem tak ważnego stanowiska.
- Mamy już wszystkie dane dotyczące Tau w tym układzie. Zaraz was z nimi zapoznam.
---***---
Shas'El Kar'Nax Kroos zarządzał bazą księżycową Tau na orbicie Karnax II. Właśnie otrzymał informacje o silach Space Marines rozlokowujących się na planecie. Rzeczywiście zlokalizował krążownik, barkę bojową oraz dwa okręty uderzeniowe orbitujące od jakiegoś czasu. Co jakiś czas latały tędy także transportowce wojskowe jednak były one poza zasięgiem potężnych dział znajdujących się na księżycu. Poza tym Przyboczny myślał, że są to uzupełnienia dla ponoszących kolejne porażki regimentów Gwardii Imperialnej, która próbowała pokonać Kastę Ognia. Przyboczny nie mógł uwierzyć, że przeoczył coś takiego jak desant Space Marines. Mimo wszystko rozkazał przeskanować góry Mor'An w poszukiwaniu domniemanej bazy.
Rzeczywiście, wyniki skanowania wykazały aktywność Space Marines i zlokalizowały ich kwaterę główną. Teraz pozostawało już tylko wycelować, naładować i wystrzelić z działa Ar'Ka. Za kilka godzin Space Marines na powierzchni Karnax II przestaną istnieć.
---***---
Barka bojowa "Exodus" wraz z dwoma okrętami uderzeniowymi "Eksterminator-1" oraz "Eksterminator-2" zbliżyły się do ciemnej strony księżyca Karnax II. Było to skaliste i jałowe ciało niebieskie, pozbawione całkowicie atmosfery i warunków do życia. Znajdowała się na nim jedynie baza wojskowa.
Ze względu na prawdopodobne baterie przeciwlotnicze, Czarne Miecze postanowiły zaatakować z zaskoczenia. Thunderhawki przewiozły na powierzchnię cztery Drużyny Taktyczne, dwie Drużyny Wsparcia, dwie Drużyny Szturmowe, Drużynę Zwiadu, Drednota oraz Iwana i Adama. Ich celem było zniszczenie układów zasilania całej bazy. Bez energii działo Ar'Ka nie mogło się naładować, a pozostała artyleria była bezużyteczna. Dzięki temu "Exodus" wraz z okrętami uderzeniowymi mogły zbombardować bezbronną bazę. Następnie mogły zająć się skupiskami obcych na planecie.
Iwan chciał ograniczyć straty, więc zabrał ze sobą niewielkie siły, aby walczyć po cichu i bez zbędnych walk.
Gdy ostatni Thunderhawk odleciał, desantowcy ukryli się za jednym ze wzgórz, aby obserwować bazę i wyszukać słaby punkt umocnień. Umocnienia stanowił zwyczajny mur wysoki na około cztery metry. Żadnych wieżyczek, żadnych strażnic.
- Niech Zwiadowcy poszukają słabszej części muru. - polecił Iwan.
- Co ty kombinujesz? - spytał Adam.
- To całkiem proste. Chcę wysadzić kawałek muru i wejść do środka.
- Przecież po takim wybuchu na pewno się zorientują, że ktoś ich atakuje. - zauważył Adam.
- Nie sądzę. - zaprzeczył Iwan. - Tau są na tyle zuchwali, że popadają łatwo w zgubny dla nich marazm. W ten księżyc z powodu braku atmosfery często uderzają meteoryty. Te zagrażające bazie zestrzeliwuje artyleria. Reszta swobodnie spada. Pomyślą, że jakiś większy meteoryt uderzył obok muru i go uszkodził.
- Ale i tak tu przyjdą. - zauważył Adam.
- Nie wątpię. - przyznał Iwan. - Chyba, że są jeszcze głupsi niż myślę. Tyle, że oni nie wiedzą, że tu jesteśmy. Nie wiedzą o istnieniu naszych sił w układzie. I z pewnością nie spodziewają się ataku z tej strony. Tak więc przyślą tutaj techników, aby zorientowali się w zniszczeniach i dokonał naprawień. Ale raczej nie będą się specjalnie spieszyć. Po eksplozji będziemy mieli jakieś dziesięć do dwudziestu minut, aby wejść do środka bazy. To aż nadto czasu.
- Skoro tak uważasz. - Adam nadal nie był przekonany.
Zwiadowca zakomunikował o znalezieniu słabszej części muru.
- Prześlijcie wszystkim współrzędne, a następnie wysadźcie mur. - rozkazał Zwiadowcom Iwan.
- Tak jest! - odparł Zwiadowca.
- Komandor Sierozny do wszystkich. Zwiadowcy przesłali wam współrzędne. Kierujcie się na nie. Ruszamy za dziesięć sekund.
Odczekali wyznaczony czas i ruszyli w kierunku wskazanym przez Zwiadowców. Gdy dotarli na miejsce zobaczyli dużą wyrwę w murze.
- Wchodzimy. Bądźcie ostrożni i cisi. Prawdopodobnie nie ma tu zbyt wielu wrogów, ale jeśli się o nas dowiedzą, z pewnością zaatakują. Wszyscy za mną.
Grupa uderzeniowa ruszyła w kierunku pierwszego generatora zasilającego bazę. Bezpośrednio przy murze nie znajdowały się żadne zabudowania, ale mimo to zachowywali się ostrożnie. Przodem szedł Iwan, a tuż za nim Adam. Dalej szli Szturmowcy, którzy mieli osłaniać Marines Wsparcia. Na tyłach szli Taktyczni Marines oraz Drednot. Flanki osłaniali Zwiadowcy. Takim szykiem przeszli około pięćset metrów i dotarli do baraków. Tutaj żołnierze chodzili bez broni, więc w razie czego łatwo było się ich pozbyć. Jednakże nie spotkali na swojej drodze nikogo.
- Gdzie oni u diabła są? - zastanawiał się Adam, trzymając swój miecz łańcuchowy w pogotowiu.
- Nie mam zielonego pojęcia, ale nie podoba mi się to. - Iwan także miał przygotowany ciężki bolter na wypadek niespodziewanego ataku. - Chodźmy dalej.
Podążali dalej wzdłuż pasma baraków i nadal nikogo nie zobaczyli. Gdy weszli w głąb osiedla, także na nikogo się nie natknęli. Tak więc bez przeszkód dotarli do pierwszego generatora.
Technologia konstrukcyjna Tau charakteryzowała się opływowością. Baraki były zbudowane z zielonego stopu metali i przypominały kopuły. Generator także przypominał kopułę, ale był znacznie węższy i wyższy od baraków.
- Zwiadowcy, założyć ładunki burzące. Reszta, zabezpieczyć na ten czas pozycje. - rozkazał Iwan.
Drużyny rozstawiły się wokół budynku. Przez chwilę ciszy, jaka zapanowała, można było wyczuć panujące napięcie i oczekiwanie na atak.
- Jak myślicie, czemu tu jest tak pusto? - przerwał ciszę Adam.
- Nie wiem. - odparł Iwan. - Nie mam pojęcia.
- Może baza jest pusta? - zasugerował Adam.
- Wątpię. - pokręcił głową Iwan. - Nie zostawiliby tutaj działa. Obawiam się, że mogą być wszyscy skupieni w jednym punkcie. Z jednej strony to dobrze, bo istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że nas wykryją, ale z drugiej strony stracilibyśmy atut przewagi nad pojedynczymi grupkami. W kupie będzie ich ciężej pokonać.
- Ale czemu mieli by się kumulować? - spytał Adam.
- Tego właśnie nie wiem.
---***---
Shas'O Kais nadzorował mobilizację Garnizonu Głównego Kar'Nax. Należało być przygotowanym na atak Gwardii Imperialnej w przypadku zniszczenia bazy Kosmicznych Marines. Zresztą, tak czy siak, zamierzał rozprawić się z ludźmi na tej planecie.
Konflikt pomiędzy Imperium, a Dominium Tau o Układ Karnax oraz cały Segment Obsydia trwał już prawie tysiąc lat. Olbrzymie nakłady z obu stron zamieniły utarczki miejscowych oddziałów w krwawą wojnę. Cała flota ekspedycyjna Kar'Nax toczyła boje z Rycerzami Astralnymi, później Czarnymi Mieczami oraz miejscową Gwardią Imperialną. Wojna o Karnax II zaczęła się już sto lat temu, kiedy przysłano tutaj pierwsze oddziały Gwardii Imperialnej. Po pewnym czasie ludzie osiedlili się na zachodniej części planety, a Tau na wschodniej. W końcu wojska zaczęto tworzyć z miejscowej ludności, tworząc trzy pełne regimenty Gwardii Imperialnej. Jednakże teraz Marynarka Imperialna wyruszyła na interwencję, a Tau było więcej niż kiedykolwiek i zaczęli odnosić zwycięstwa nad słabą Gwardią. W końcu Tau byli w stanie zniszczyć Ludzi i wypędzić ich z macierzystej planety ich floty ekspedycyjnej. I nie pomogą tu nawet Kosmiczni Marines.
- Shas'O, działo Ar'Ka będzie gotowe do strzału za dwie godziny.
Zakon Czarnych Mieczy
Witam na blogu, który postanowiłem poświęcić jednej z armii osadzonych w świecie Warhammera 40000. Zakon ten można znaleźć w Kodeksie Kosmicznych Marines, ale niewiele można się tam dowiedzieć. Niezwykle mnie on zaintrygował, dlatego też postanowiłem go "przerobić" na mój zakon autorski. Będę tutaj publikował informacje o Zakonie i jego członkach oraz opowiadania dotyczące jego dziejów. Mam nadzieję, że się Wam spodoba oraz proszę o konstruktywne uwagi.
---***---
Historia Czarnych Mieczy sięga roku M41.765, a więc jest to Zakon młody. Jednakże serią zdecydowanych zwycięstw nad Dominium Tau i zniszczeniem planety-grobowca Nekronów udowodnił, że nie ustępuje starszym zgromadzeniom.
Nazwa Zakonu - Czarne Miecze
Planeta Macierzysta - Obsydia
Twierdza - Obsydia
Mistrz - Agnus Musklik
Siła bojowa - średnia
Kolory - czarny, biały, perłowy
Bitewne zawołanie - "Za Obsydię i jej Zakony! Za Imperatora!"
Mądrość Zakonu - "Wiedza to potęga. Potęga to zwycięstwo."
Spis treści:
1. Fundacja
2. Pierwsza Wojna Obsydiańska
3. Bitwa o Iglicę Oszusta
4. Druga Wojna Obsydiańska
5. Kampania Doc VII
6. Trzecia Wojna Obsydiańska
7. Siły Zakonu
8. Ufortyfikowany Klasztor
1. Fundacja
Zakon Czarnych Mieczy został utworzony w roku M41.765 w porozumieniu pomiędzy Maneusem Calgarem, a Wielkim Mistrzem Białych Szram na podstawie zmodyfikowanego genoziarna Rycerzy Astralnych. Powodem utworzenie tego Zakonu było przejęcie roli Krucjaty wymierzonej przeciw Dominium Tau, która to musiała zostać rozwiązana. Czarne Miecze zostały więc osadzone w podsektorze Obsydia, gdzie toczyły się najbardziej zażarte walki z Tau. Obsydia, na której znajdował się opuszczony Ufortyfikowany Klasztor Rycerzy Astralnych, została nadana Zakonowi. Jako, że świeżo utworzony Zakon potrzebował kadry dowódczej, pierwszymi dowódcami zostali mianowani niedobitki Rycerzy Astralnych. W związku z tym utworzono także stopnie Komandorów, które będą utrzymywane do momentu, gdy prawdziwy Czarny Miecz zostanie Wielkim Mistrzem Zakonu.
2. Pierwsza Wojna Obsydiańska
Pierwszą walką Zakonu była kampania wojenna przeciwko Dominium Tau w podsektorze Obsydia. Wszystkie siły Zakonu pod wodzą Wielkiego Mistrz Agnusa Musklika zaatakowały pozycje Tau w całym podsektorze. Jako pierwsza zaatakowana została planeta Imilay III, której obrona została przełamana w zaledwie parę dni. W drugiej kolejności zaatakowano planetę Sond IV. Jednakże na tej planecie Tau zdołali wznieść fortyfikacje obronne oraz przygotować się na atak. Silne punkty przeciwlotnicze zostały przygotowane na dwóch księżycach planety. Mimo tego, szybkie akcje przeprowadzone przez Drugą i Trzecią Kompanię zdołały dezaktywować te systemy. Dodatkowo bombardowanie przeprowadzone przez okręty liniowe "Exodus" i "Hammer of Fury" oraz okręty uderzeniowe "Eksterminator-1", "Eksterminator-2", "Eksterminator-4" zniszczyły najważniejsze struktury planetarne i kilka miast. Tau jednakże postanowili nie kapitulować. Podczas, gdy wojska lądowe walczyły z niedobitkami wrogich sił, do podsektora przybyła flota ekspedycyjna Kar'Nax, desantując się na ostatniej już planecie pod panowaniem Dominium w podsektorze - Wacmarze II. Następnie wrogie okręty ruszyły w kierunku Układu Sond, aby zetrzeć się z flotą Zakonu. W bitwie dowodził sam Dowódca Floty Zakonnej Lord Admirał Korneliusz Kont. Mimo znacznej siły ognia floty Zakonu, Tau mieli przewagę ze względu na kilkukrotnie większą liczebność. Za pomocą skomplikowanych manewrów, flocie Zakonu udało się zwyciężyć ponosząc stratę dwóch okrętów uderzeniowych "Eksterminator-3" oraz "Eksterminator-4". W międzyczasie siły lądowe zdołały zająć niemal całą planetę. Pozostawiwszy więc na niej Ósmą Kompanię, Czarne Miecze ruszyły na ostatnią już bitwę, która przeszła do historii jako Bitwa o Wacmar II. Zaraz po przeprowadzeniu desantu i założeniu przyczółka, pozycje Space Marines zostały zaatakowane przez znaczne siły Tau. W trakcie tej heroicznej walki poległo wielu Space Marines wraz z Kapitanem Wincentym Karlosem, który poległ w walce Komandorem Tau. Chwilę po tym Agnus Musklik odpłacił się za śmierć Kapitana Trzeciej Kompanii, atakując z istną furią Komandora i powalając go dwoma ciosami swojego Młota Energetycznego, który od tamtej pory jest jedną z największych relikwii Zakonu. Jednakże za najwiekszego bohatera tej bitwy uważa się jednego ze Zwiadowców Szóstej Drużyny Dziesiątej Kompanii - Iwana Sieroznego. Pod dowództwem Sierżanta Tylora Zwiadowcy w płaszczach maskujących uzbrojeni w karabiny plazmowe przeprowadzili akcję dywersyjną na tyły wroga, gdzie znajdowało się wsparcie techniczne z Kasty Ziemi. Dotarłszy praktycznie bez przeszkód, rozpoczęli atak. Podczas eliminowania kolejnych członków Kasty Ziemi, Iwan Sierozny zauważył wysoką postać odzianą w wyjątkowo ozdobne szaty i z ozdobną laską w dłoni. Młody Zwiadowca nie wiedział właściwie kim jest ta postać, ale doszedł do wniosku, że musi to być jakaś ważna persona. Wymierzył więc w nią swoją broń i wystrzelił, zabijając ją. Jak się później okazało, był to Niebianin, a jego śmierć natychmiast spowodowała spadek morale w szeregach Tau. Po stracie Niebianina, Komandora i części wsparcia technicznego, Tau chcieli się wycofać, ale zostali wprost zmasakrowani przez Space Marines. Po tej przegranej bitwie, Tau skapitulowali i poddali się, oddając ostatnią planetę w podsektorze Obsydia w ręce Imperium.
3. Bitwa o Iglicę Oszusta
Planeta w sąsiednim podsektorze o nazwie Iglica Oszusta została najechana przez Łaaa!!! Turpoteki. Do walki z nimi przystąpił Zakon Czarnych Mieczy. Już podczas desantu Space Marines przekonali się o potędze Łaaa!!!, której nieprzebrane szeregi niemal od razu przystąpiły do szturmu. Space Marines pod dowództwem Komandora Azariasza Lukiego zdołali mimo wszytko odeprzeć szturm i założyć przyczółek. Planeta była praktycznie niezamieszkała i jedynym celem jej obrońców było zabezpieczenie banków danych i ewakuacja personelu badaczy oraz Adeptus Mechanicus. Sześć Kompanii parło naprzód, niszcząc napotykanych Orków i zbliżając się coraz bardziej do celu wyprawy. Jednakże sam Wódz Turpoteka zebrał swoje hordy, aby wyjść na przeciw śmiercionośnym Marines. Dwie armie spotkały się u stóp potężnej fortecy, w której znajdowały się oddziały badawcze oraz banki danych. Tam też doszło do wielkiej Bitwy o Iglicę Oszusta. Kilkuset razy większa armia Orków powoli zaczęła przytłaczać wyglądające na groteskowe w tej sytuacji oddziały Space Marines. Ci jednakże w heroicznej walce utworzyli kordon, którym mogli się wycofać Adeptus Mechanicus. Po przetransportowaniu banków danych wraz z naukowcami Czarne Miecze rozpoczęły proces wycofywania się. Straty po stronie Zakonu były znaczne, ale w dość krótkim czasie udało je się odbudować, a Iglica Oszusta została skazana na Exterminatus, paląc żywcem wszystkich Orków na planecie oraz twierdzę Adeptus Mechanicus.
4. Druga Wojna Obsydiańska
Młody Zakon nie zamierzał poprzestać jedynie na podsektorze Obsydia. Po uprzednim przygotowaniu, znaczne siły zostały wysłane do sąsiedniego podsektora Tornado, który już od trzech stuleci był pod władaniem Dominium Tau. Pierwszym celem była stolica podsektora - Tornado I, skąd pochodziło kilkudziesięciu członków Zakonu. Wręcz brawurowo zniszczone zostały rozgromione tamtejsze oddziały milicji, a planeta została podbita w dwa dni. Jednakże to wystarczyło, aby sprowadzić do podsektora Flotę Ekspedycyjną Kar'Nax. Walka pomiędzy dwoma siłami rozpoczęła się na planecie Lit III, ale poprzez sprytne zagrywki Czarnych Mieczy szybko została rozszerzona na planety Narwashi II oraz Arahur VI, co spowodowało rozbicie wojsk Tau na kilka mniejszych oddziałów przy zachowaniu potęgi Space Marines. W przeciągu następnego tygodnia Narwashi II oraz Arahur VI znalazły się pod panowaniem sił Imperium, a ostatnim bastionem Tau w podsektorze był Lit III, gdzie rozegrała się ostateczna bitwa całej kampanii. Jednakże Space Marines wycofali się po zaledwie dwóch godzinach bitwy, wywabiając Tau na niziny. Sami zdołali uciec, ale dosyć duże siły Tau, które zgromadziły się do walki pozostały, aby świętować swoje zwycięstwo. Jakie musiało być ich zaskoczenie, gdy cała armia została zmasakrowana przez bombardowanie orbitalne, które położyło kres świetności Floty Ekspedycyjnej Kar'Nax, która to od tamtej pory miała być zaprzysięgłym wrogiem Zakonu Czarnych Mieczy.
5. Kampania Doc VII
Z położonego za zachód od Obsydii sektora Klin została nadana prośba o pomoc. Rzekomo na planecie Doc VII miała przebudzić się armia Nekronów i przygotowywać się do ataku na jedną z zamieszkałych planet systemu Doc. Niezwłocznie wyekwipowano trzy Kompanie Czarnych Mieczy, które miały zapobiec katastrofie. W tydzień później flota Zakonu dotarła do Układu Doc, gdzie pierwsze Monolity Nekronów zmierzały już w kierunku zasiedlonych światów. Po rozstawieniu się wojsk lądowych na planecie Doc III, "Exodus" wraz z okrętami "Eksterminator-1" oraz "Eksterminator-2" skierował się na świat-grobowiec Nekronów, gdzie rozpoczął silne bombardowanie planety wykorzystując przy tym cały dostępny arsenał broni. Mimo zatamowania przybywania nowych Nekronów, kilkanaście Monolitów zdołało dotrzeć na Doc III, gdzie Siły Obrony Planetarnej wraz ze Space Marines rozpoczęły obronę. Okręty obronne przebywające w układzie zdołały zniszczyć dwa monolity, ale pozostałe bez problemów wylądowały na powierzchni, gdzie wojska pod dowództwem Komandora Tazara już na nie oczekiwały. W iście epickiej batalii rozbite zostały siły Nekronów, które zaledwie kilkanaście minut po desancie zostały zaatakowane przez Trzecią Kompanię oraz dwa Regimenty Sił Obrony Planetarnej. W nieco innym miejscu planety inny Monolit został ciepło przyjęty salwami z potężnych moździerzy. Następny Monolit został zniszczony przez Szóstą Kompanię, która położyła ładunki wybuchowe pod Monolit, wysadzając go w powietrze. Niestety pozostałe Monolity zdołały wylądować w różnych częściach planety. Wiele pomniejszych miast upadło, nim Czarne Miecze zdołały pokonać swych wrogów. Wielu braci zginęło, nim doszło do ostatecznej Bitwy o Doc III. Bitwy nazwanej tak, ponieważ od jej losów zależało utrzymanie planety. Mocno nadwyrężone już siły Imperium stanęły do obrony stolicy planety, przed którą zgromadziły się dosyć duże siły Nekronów wraz z ostatnim Monolitem. Potężne fortyfikacje zostały zaatakowane przez milczącą armie krótko po zmroku. Nie wiadomo dokładnie ilu Nekronów przypuściło szturm. Szacuje się, że około 10000, ale nikt nie jest w stanie tego potwierdzić. Po około dwóch godzinach zaciętej walki, pozycje Trzeciej Kompanii zostały złamane, a Nekroni zaczęli się wlewać do miasta i atakować pozostałych Marines od flanki. Na szczęście z krytycznej sytuacji wyciągnęła ich flota Zakonu, która zakończyła bombardowanie Doc VII i przybyła atakowanym z odsieczą. Trzy szwadrony Thunderhawków oraz w miarę precyzyjne bombardowanie pozwoliły na zniszczenie dużej części armii Nekronów. Wszyscy obcy wraz ze swoim ostatnim Monolitem, którzy nie zdążyli jeszcze wejść do miasta zostało zniszczonych. Do zniszczenia pozostały jeszcze siły przebywające w mieście. Było to około pół tysiąca Nekronów, którzy ostali się jeszcze po zaciekłych walkach prowadzonych przez Czarne Miecze o każdy skrawek miasta. Komandor Tazar zebrał przy sobie dwie Drużyny Taktyczne i rzucił się na około stuosobowy oddział Nekornów, który nie zamierzał się łatwo poddawać. Albowiem był on dowodzony przez samego Lorda Nekronów. Szybko doszło do pojedynku pomiędzy Tazarem, a Lordem Nekronów. Mimo wysokich umiejętności i ducha walki, Tazar poległ przeszyty na wylot laską Lorda. Nie trzeba było długo czekać na zemstę. Mimo utraty dowódcy, ostatni oddział Nekronów wraz ze swym Lordem został zniszczony, a planeta Doc III uratowana.
6. Trzecia Wojna Obsydiańska
Miała to być pierwsza wojna obronna w historii młodego Zakonu. Dominium Tau postanowiło odbić utracone planety. Szybko więc widmo zagłady pojawiło się na świeżo zajętych w imię Imperatora planetach. Flota ekspedycyjna Kar'Nax jako pierwszą najechała planetę Kolosan. Słabo broniona planeta nie mogła długo opierać się najeźdźcom. Jednakże te dwa dni starczyły, aby na odsiecz przybyło aż sześć Kompanii Czarnych Mieczy. Wojna była błyskawiczna. Trzy dni po przybyciu Space Marines Tau byli pozbawieni większości sił i wsparcia. Zostali więc zmuszeni do wycofania się z planety i panicznej ucieczki na swoje terytoria. Warto tutaj wspomnieć, że na szczególne honory podczas tej wojny zasłużyła sobie Ósma Kompania, która pod komendą Kapitana Iwana Sieroznego przeprowadziła kilka brawurowych akcji, niszcząc niemalże całe ciężkie wsparcie przeciwnika wraz ze wszystkimi, którzy owe wsparcie wspierali. Od tamtej pory na Chorągwi Ósmej Kompanii widnieje obraz przedstawiający Kapitana Sieroznego, niszczącego w pojedynkę ciężki czołg "Hammerhead".
7. Siły Zakonu
Główna doktryna bojowa Zakonu Czarnych Mieczy opiera się na walce strzeleckiej. Niektórzy twierdzą, że właśnie dlatego Ósma Kompania jest kompanią ciężkiego wsparcia, a Dziewiąta Kompania kompanią szturmową. Nie wiadomo ile w tym prawdy, ale celem wielu spośród Marines tego Zakonu jest dostanie się właśnie do Ósmej Kompanii. Niezwykle wielkich umiejętności strzeleckich potrzeba także, aby zostać Kapitanem tej formacji.
7.1. Dowództwo
Na czele Zakonu Czarnych Mieczy stoi Wielki Mistrz, który zarządza udział w kampaniach, sprawuje nadzór nad poszczególnymi elementami oraz mianuje wszystkich oficerów Zakonu. Dodatkowo Wielki Mistrz Zakonu jest także Diukiem Obsydii, co oznacza, że jest jej najwyższym zwierzchnikiem. Mimo, że rzadko zdarza się, aby Wielki Mistrz stawał do bitwy, to przysługuje mu Gwardia Honorowa, złożona z najbardziej zasłużonych i najstarszych Weteranów. Gwardią Honorową dowodzi Czempion Zakonu, którym zostaje Kapitan Pierwszej Kompanii po śmierci swojego poprzednika. Gwardia Honorowa posiada na dodatek osobny schemat kolorystyczny, gdzie nakolanniki i plecaki są także białe, a nie czarne jak u pozostałych członków Zakonu. Dalej w hierarchii dowództwa znajdują się dwaj Komandorzy Sił Uderzeniowych, którzy koordynują i mają pełne zwierzchnictwo nad Kompaniami, które biorą udział w kampanii. Komandorzy obejmują dowództwo, gdy w jakiejś kampanii udział bierze więcej jak jedna kompania (nie licząc Pierwszej i Dziesiątej). Obecność Komandorów pozwala na pozostawanie Wielkiego Mistrza w Ufortyfikowanym Klasztorze, skąd może koordynować cały Zakon oraz walkę na kilka frontów.
7.2. Zbrojownia
Zbrojownia to zgromadzenie wszystkich Zbrojmistrzów i Serwitorów. To tu naprawia się, modyfikuje i tworzy sprzęt niezbędny do walki i egzystencji Zakonu, a także to Zbrojownia zarządza wszystkimi pojazdami (poza Drednotami) Zakonu. Siedzibą Zbrojmistrzów w Ufortyfikowanym Klasztorze jest właśnie Zbrojownia, gdzie wielu Zbrojmistrzów spędza większość swojej służby. Zaledwie niewielu uczestniczy w walkach czy zakrojonych na szerszą skalę wojnach. Na czele Zbrojowni stoi Mistrz Kuźni.
7.3. Konsylarion
Konsyliarze są bardzo ważnymi postaciami dla Zakonu. Nie tylko dbają o stan zdrowia Braci Zakonników, ale także pobierają i przechowują głęboko pod ziemią, w bunkrach swojej siedziby - Konsylarionu święte genoziarno. Konsyliarze działają na tyłach sił sprzymierzonych i udzielają wsparcia rannym, ale także i ostatniej posługi umierającym. To właśnie oni dbają o właściwy pochówek zwłok poległych. Konsyliarze biorą także czynny udział w tworzeniu nowych Braci Zakonnych. Na krótkiej przestrzeni dziejów jakże młodego Zakonu, to właśnie Konsyliarze wyrobili sobie status najbardziej zaufanych członków Zakonu. Wielu Braci Zakonników zwracało się właśnie do nich ze swoimi problemami czy zmartwieniami.
7.4. Flota
Flota Zakonu Czarnych Mieczy jest niewielka - zaledwie dwie barki bojowe, cztery okręty uderzeniowe, dwa krążowniki i kilkadziesiąt mniejszych okrętów. Flota bierze udział w transportowaniu poszczególnych Kompanii w różne rejony Galaktyki oraz wspomaga siły lądowe siłą swoich dział. Flotą Zakonną dowodzi Lord Admirał.
7.5. Libarium
Kronikarze, którzy służą Zakonowi to niezwykle potężni psionicy, którzy służą swą mocą zarówno na polu bitwy jak i zwyczajnej egzystencji Zakonu. Kronikarze posiadają wiele użytecznych zdolności. Kronikarze posiadają własny system rang. Najniżej postawiony jest Akolita, który dopiero nauczany jest umiejętności psionicznych. Gdy opanuje kilka z nich, mianowany zostaje Leksykanem, który otrzymuje dostęp do tajemnych ksiąg. Po zbadaniu wszystkich podstawowych ksiąg, których jest około 150, może zostać mianowanym Kodycjariuszem. Kodycjariusze otrzymują dostęp do Libarium, gdzie spędzają większość pozostałej służby. Gdy pojmą już wszystkie tajemnice i całą historię Zakonu otrzymują stopień Epistolariuszy i są wtedy najczęściej najmądrzejszymi osobami w Zakonie. Na czele wszystkich Kronikarzy stoi Wielki Kronikarz. Jednakże Kronikarze nie tylko walczą. Zajmują się oni także Libarium - połączeniem magazynu, archiwum oraz biblioteki, gdzie trzymana jest większość relikwii, ksiąg, zwojów, nieużywanych pancerzy oraz broni. Tak naprawdę nikt poza garstką Kronikarzy nie wie co dokładnie skrywa Libarium.
7.6. Korpus Sił Regularnych
Wszyscy pozostali Bracia Zakonni składają się na Korpus Sił Regularnych. Korpus podzielony jest na 10 Kompanii: 1 Kompanię Weteranów, 2, 3, 4, 5 Kompanie Bojowe, 6, 7 Kompanie Rezerw Taktycznych, 8 Kompanię Rezerw Wsparcia, 9 Kompanię Rezerw Szturmowych oraz 10 Kompanię Zwiadowczą. W skład Pierwszej Kompanii wchodzą Weterani Zakonu sformowani w Drużyny Terminatorów, Drużyny Terminatorów Szturmowych, Drużyny Ariergardy Weteranów oraz Drużyny Ariergardy Szturmu. Kompanie Druga, Trzecia, Czwarta oraz Piąta składają się z dziesięciu Drużyn - sześć Drużyn Taktycznych, dwie Drużyny Wsparcia oraz dwie Drużyny Szturmowe. Kompanie Szósta i Siódma złożone są z dziesięciu Drużyn Taktycznych każda, Kompania Ósma składa się z 10 Drużyn Wsparcia, a Kompania Dziewiąta z 10 Drużyn Szturmowych. Dziesiąta Kompania zrzesza wszystkich Zwiadowców, mentorów oraz nowicjuszy. Drednoty na ogół pozostają w kompaniach, z których pochodzą. Na czele każdej kompanii stoi Drużyna Dowodzenia złożona z Kapitana, Konsyliarza dobranego przez Kapitana, Kapelana, Chorążego (niezwykle zasłużonego dla swojej kompanii Sierżanta Weterana, który otrzymał godność dzierżenia Chorągwi Kompanii podczas bitwy) oraz 6 Weteranów bez pancerzy Terminatorów. Dodatkowo wszyscy Kapelani zrzeszeni są w Korpus Czystości, którym dowodzi niezależny Strażnik Czystości Ducha.
7.7. Proces rekrutacji
Proces rekrutacji w Zakonie Czarnych Mieczy nie odbiega zbytnio od procesów rekrutacji innych Zakonów opierających się na Codex Astartes. Chłopcy młodsi niż 20 lat mogą zgłaszać się raz do roku podczas Święta Zakonu do rekrutacji. Muszą się wtedy na zawsze pożegnać z domem, ponieważ nawet jeśli nie zostaną Space Marines, umrą od wykańczających treningów oraz egzaminów. Pierwszy test zaczyna się już tydzień po Święcie Zakonu. Młodzieńcy muszą wtedy udowodnić o swojej wartości, ponieważ są pozostawiani w dżungli na miesiąc bez żadnych zapasów oraz wsparcia. Ci którzy przeżyją lub nie uciekną zabierani są do Ufortyfikowanego Klasztoru, gdzie jako nowicjusze rozpoczną swoją naukę. W ciągu pięciu lat dowiadują się o wrogach Imperium, ich taktykach, strategiach Imperium oraz przechodzą mordercze treningi. Raz do roku muszą przejść test teoretyczny oraz sprawnościowy. Jeśli przeżyją te pięć lat, zaczyna podawać się im mutagen oraz powoli wtajemniczać w historię i zwyczaje Zakonu. Zyskują oni miana Zwiadowców i zostają przydzieleni do konkretnych Drużyn Zwiadowczych, gdzie muszą po raz kolejny dowieść o swojej sile, charakterze oraz umiejętnościach. Najlepsi Zwiadowcy zastępują poległych w walce lub wyniesionych na wyższe godności Braci Walczących. Przechodzą wtedy Rytuał Wtajemniczenia oraz w towarzystwie swojego dotychczasowego Sierżanta wybierają jedną z czterech ścieżek: Ścieżkę Taktyka, Ścieżkę Dewastatora, Ścieżkę Szturmowca lub Ścieżkę Zwiadowcy. Zależnie którą ścieżkę wybiorą zostają kolejno: Taktycznym Marine, Marine Wsparcia, Szturmowym Marine lub Sierżantem Zwiadowców.
8. Ufortyfikowany Klasztor
Ufortyfikowany Klasztor Zakonu Czarnych Mieczy znajduje się na planecie Obsydia. Początkowo należał on do Rycerzy Astralnych, ale wraz z ich upadkiem, przeszedł w ręce nowo utworzonego Zakonu Czarnych Mieczy. Ufortyfikowany Klasztor położony jest w Górach Astralnych, w reglu górnym Góry Miecza. Ufortyfikowany Klasztor stanowi cały kompleks budowli, placów ćwiczebnych i poligonów, który otoczony jest adamantytowym murem obronnym o wysokości 30 metrów. Jedyne dojście lądowe do Ufortyfikowanego Klasztoru prowadzi przez dwie potężne bramy, strzeżone nieustannie przez wartowników z Ósmej lub Siódmej Kompanii. Do tych bram można dotrzeć jedynie przez trudne drogi górskie, często kwalifikowane jako drogi polne. W centrum kompleksu znajduje się potężna Twierdza, która stanowi centrum dowodzenia całym Zakonem, siedzibę Wielkiego Mistrza oraz Komandorów i podziemne Libarium Zakonne. Dodatkowo Ufortyfikowany Klasztor wyposażony jest w liczne moździerze o potężnej sile ognia, które osłaniają go przed atakiem powietrznym, co czyni to miejsce niezwykle trudnym do zdobycia.
---***---
Historia Czarnych Mieczy sięga roku M41.765, a więc jest to Zakon młody. Jednakże serią zdecydowanych zwycięstw nad Dominium Tau i zniszczeniem planety-grobowca Nekronów udowodnił, że nie ustępuje starszym zgromadzeniom.
Nazwa Zakonu - Czarne Miecze
Planeta Macierzysta - Obsydia
Twierdza - Obsydia
Mistrz - Agnus Musklik
Siła bojowa - średnia
Kolory - czarny, biały, perłowy
Bitewne zawołanie - "Za Obsydię i jej Zakony! Za Imperatora!"
Mądrość Zakonu - "Wiedza to potęga. Potęga to zwycięstwo."
Spis treści:
1. Fundacja
2. Pierwsza Wojna Obsydiańska
3. Bitwa o Iglicę Oszusta
4. Druga Wojna Obsydiańska
5. Kampania Doc VII
6. Trzecia Wojna Obsydiańska
7. Siły Zakonu
8. Ufortyfikowany Klasztor
1. Fundacja
Zakon Czarnych Mieczy został utworzony w roku M41.765 w porozumieniu pomiędzy Maneusem Calgarem, a Wielkim Mistrzem Białych Szram na podstawie zmodyfikowanego genoziarna Rycerzy Astralnych. Powodem utworzenie tego Zakonu było przejęcie roli Krucjaty wymierzonej przeciw Dominium Tau, która to musiała zostać rozwiązana. Czarne Miecze zostały więc osadzone w podsektorze Obsydia, gdzie toczyły się najbardziej zażarte walki z Tau. Obsydia, na której znajdował się opuszczony Ufortyfikowany Klasztor Rycerzy Astralnych, została nadana Zakonowi. Jako, że świeżo utworzony Zakon potrzebował kadry dowódczej, pierwszymi dowódcami zostali mianowani niedobitki Rycerzy Astralnych. W związku z tym utworzono także stopnie Komandorów, które będą utrzymywane do momentu, gdy prawdziwy Czarny Miecz zostanie Wielkim Mistrzem Zakonu.
2. Pierwsza Wojna Obsydiańska
Pierwszą walką Zakonu była kampania wojenna przeciwko Dominium Tau w podsektorze Obsydia. Wszystkie siły Zakonu pod wodzą Wielkiego Mistrz Agnusa Musklika zaatakowały pozycje Tau w całym podsektorze. Jako pierwsza zaatakowana została planeta Imilay III, której obrona została przełamana w zaledwie parę dni. W drugiej kolejności zaatakowano planetę Sond IV. Jednakże na tej planecie Tau zdołali wznieść fortyfikacje obronne oraz przygotować się na atak. Silne punkty przeciwlotnicze zostały przygotowane na dwóch księżycach planety. Mimo tego, szybkie akcje przeprowadzone przez Drugą i Trzecią Kompanię zdołały dezaktywować te systemy. Dodatkowo bombardowanie przeprowadzone przez okręty liniowe "Exodus" i "Hammer of Fury" oraz okręty uderzeniowe "Eksterminator-1", "Eksterminator-2", "Eksterminator-4" zniszczyły najważniejsze struktury planetarne i kilka miast. Tau jednakże postanowili nie kapitulować. Podczas, gdy wojska lądowe walczyły z niedobitkami wrogich sił, do podsektora przybyła flota ekspedycyjna Kar'Nax, desantując się na ostatniej już planecie pod panowaniem Dominium w podsektorze - Wacmarze II. Następnie wrogie okręty ruszyły w kierunku Układu Sond, aby zetrzeć się z flotą Zakonu. W bitwie dowodził sam Dowódca Floty Zakonnej Lord Admirał Korneliusz Kont. Mimo znacznej siły ognia floty Zakonu, Tau mieli przewagę ze względu na kilkukrotnie większą liczebność. Za pomocą skomplikowanych manewrów, flocie Zakonu udało się zwyciężyć ponosząc stratę dwóch okrętów uderzeniowych "Eksterminator-3" oraz "Eksterminator-4". W międzyczasie siły lądowe zdołały zająć niemal całą planetę. Pozostawiwszy więc na niej Ósmą Kompanię, Czarne Miecze ruszyły na ostatnią już bitwę, która przeszła do historii jako Bitwa o Wacmar II. Zaraz po przeprowadzeniu desantu i założeniu przyczółka, pozycje Space Marines zostały zaatakowane przez znaczne siły Tau. W trakcie tej heroicznej walki poległo wielu Space Marines wraz z Kapitanem Wincentym Karlosem, który poległ w walce Komandorem Tau. Chwilę po tym Agnus Musklik odpłacił się za śmierć Kapitana Trzeciej Kompanii, atakując z istną furią Komandora i powalając go dwoma ciosami swojego Młota Energetycznego, który od tamtej pory jest jedną z największych relikwii Zakonu. Jednakże za najwiekszego bohatera tej bitwy uważa się jednego ze Zwiadowców Szóstej Drużyny Dziesiątej Kompanii - Iwana Sieroznego. Pod dowództwem Sierżanta Tylora Zwiadowcy w płaszczach maskujących uzbrojeni w karabiny plazmowe przeprowadzili akcję dywersyjną na tyły wroga, gdzie znajdowało się wsparcie techniczne z Kasty Ziemi. Dotarłszy praktycznie bez przeszkód, rozpoczęli atak. Podczas eliminowania kolejnych członków Kasty Ziemi, Iwan Sierozny zauważył wysoką postać odzianą w wyjątkowo ozdobne szaty i z ozdobną laską w dłoni. Młody Zwiadowca nie wiedział właściwie kim jest ta postać, ale doszedł do wniosku, że musi to być jakaś ważna persona. Wymierzył więc w nią swoją broń i wystrzelił, zabijając ją. Jak się później okazało, był to Niebianin, a jego śmierć natychmiast spowodowała spadek morale w szeregach Tau. Po stracie Niebianina, Komandora i części wsparcia technicznego, Tau chcieli się wycofać, ale zostali wprost zmasakrowani przez Space Marines. Po tej przegranej bitwie, Tau skapitulowali i poddali się, oddając ostatnią planetę w podsektorze Obsydia w ręce Imperium.
3. Bitwa o Iglicę Oszusta
Planeta w sąsiednim podsektorze o nazwie Iglica Oszusta została najechana przez Łaaa!!! Turpoteki. Do walki z nimi przystąpił Zakon Czarnych Mieczy. Już podczas desantu Space Marines przekonali się o potędze Łaaa!!!, której nieprzebrane szeregi niemal od razu przystąpiły do szturmu. Space Marines pod dowództwem Komandora Azariasza Lukiego zdołali mimo wszytko odeprzeć szturm i założyć przyczółek. Planeta była praktycznie niezamieszkała i jedynym celem jej obrońców było zabezpieczenie banków danych i ewakuacja personelu badaczy oraz Adeptus Mechanicus. Sześć Kompanii parło naprzód, niszcząc napotykanych Orków i zbliżając się coraz bardziej do celu wyprawy. Jednakże sam Wódz Turpoteka zebrał swoje hordy, aby wyjść na przeciw śmiercionośnym Marines. Dwie armie spotkały się u stóp potężnej fortecy, w której znajdowały się oddziały badawcze oraz banki danych. Tam też doszło do wielkiej Bitwy o Iglicę Oszusta. Kilkuset razy większa armia Orków powoli zaczęła przytłaczać wyglądające na groteskowe w tej sytuacji oddziały Space Marines. Ci jednakże w heroicznej walce utworzyli kordon, którym mogli się wycofać Adeptus Mechanicus. Po przetransportowaniu banków danych wraz z naukowcami Czarne Miecze rozpoczęły proces wycofywania się. Straty po stronie Zakonu były znaczne, ale w dość krótkim czasie udało je się odbudować, a Iglica Oszusta została skazana na Exterminatus, paląc żywcem wszystkich Orków na planecie oraz twierdzę Adeptus Mechanicus.
4. Druga Wojna Obsydiańska
Młody Zakon nie zamierzał poprzestać jedynie na podsektorze Obsydia. Po uprzednim przygotowaniu, znaczne siły zostały wysłane do sąsiedniego podsektora Tornado, który już od trzech stuleci był pod władaniem Dominium Tau. Pierwszym celem była stolica podsektora - Tornado I, skąd pochodziło kilkudziesięciu członków Zakonu. Wręcz brawurowo zniszczone zostały rozgromione tamtejsze oddziały milicji, a planeta została podbita w dwa dni. Jednakże to wystarczyło, aby sprowadzić do podsektora Flotę Ekspedycyjną Kar'Nax. Walka pomiędzy dwoma siłami rozpoczęła się na planecie Lit III, ale poprzez sprytne zagrywki Czarnych Mieczy szybko została rozszerzona na planety Narwashi II oraz Arahur VI, co spowodowało rozbicie wojsk Tau na kilka mniejszych oddziałów przy zachowaniu potęgi Space Marines. W przeciągu następnego tygodnia Narwashi II oraz Arahur VI znalazły się pod panowaniem sił Imperium, a ostatnim bastionem Tau w podsektorze był Lit III, gdzie rozegrała się ostateczna bitwa całej kampanii. Jednakże Space Marines wycofali się po zaledwie dwóch godzinach bitwy, wywabiając Tau na niziny. Sami zdołali uciec, ale dosyć duże siły Tau, które zgromadziły się do walki pozostały, aby świętować swoje zwycięstwo. Jakie musiało być ich zaskoczenie, gdy cała armia została zmasakrowana przez bombardowanie orbitalne, które położyło kres świetności Floty Ekspedycyjnej Kar'Nax, która to od tamtej pory miała być zaprzysięgłym wrogiem Zakonu Czarnych Mieczy.
5. Kampania Doc VII
Z położonego za zachód od Obsydii sektora Klin została nadana prośba o pomoc. Rzekomo na planecie Doc VII miała przebudzić się armia Nekronów i przygotowywać się do ataku na jedną z zamieszkałych planet systemu Doc. Niezwłocznie wyekwipowano trzy Kompanie Czarnych Mieczy, które miały zapobiec katastrofie. W tydzień później flota Zakonu dotarła do Układu Doc, gdzie pierwsze Monolity Nekronów zmierzały już w kierunku zasiedlonych światów. Po rozstawieniu się wojsk lądowych na planecie Doc III, "Exodus" wraz z okrętami "Eksterminator-1" oraz "Eksterminator-2" skierował się na świat-grobowiec Nekronów, gdzie rozpoczął silne bombardowanie planety wykorzystując przy tym cały dostępny arsenał broni. Mimo zatamowania przybywania nowych Nekronów, kilkanaście Monolitów zdołało dotrzeć na Doc III, gdzie Siły Obrony Planetarnej wraz ze Space Marines rozpoczęły obronę. Okręty obronne przebywające w układzie zdołały zniszczyć dwa monolity, ale pozostałe bez problemów wylądowały na powierzchni, gdzie wojska pod dowództwem Komandora Tazara już na nie oczekiwały. W iście epickiej batalii rozbite zostały siły Nekronów, które zaledwie kilkanaście minut po desancie zostały zaatakowane przez Trzecią Kompanię oraz dwa Regimenty Sił Obrony Planetarnej. W nieco innym miejscu planety inny Monolit został ciepło przyjęty salwami z potężnych moździerzy. Następny Monolit został zniszczony przez Szóstą Kompanię, która położyła ładunki wybuchowe pod Monolit, wysadzając go w powietrze. Niestety pozostałe Monolity zdołały wylądować w różnych częściach planety. Wiele pomniejszych miast upadło, nim Czarne Miecze zdołały pokonać swych wrogów. Wielu braci zginęło, nim doszło do ostatecznej Bitwy o Doc III. Bitwy nazwanej tak, ponieważ od jej losów zależało utrzymanie planety. Mocno nadwyrężone już siły Imperium stanęły do obrony stolicy planety, przed którą zgromadziły się dosyć duże siły Nekronów wraz z ostatnim Monolitem. Potężne fortyfikacje zostały zaatakowane przez milczącą armie krótko po zmroku. Nie wiadomo dokładnie ilu Nekronów przypuściło szturm. Szacuje się, że około 10000, ale nikt nie jest w stanie tego potwierdzić. Po około dwóch godzinach zaciętej walki, pozycje Trzeciej Kompanii zostały złamane, a Nekroni zaczęli się wlewać do miasta i atakować pozostałych Marines od flanki. Na szczęście z krytycznej sytuacji wyciągnęła ich flota Zakonu, która zakończyła bombardowanie Doc VII i przybyła atakowanym z odsieczą. Trzy szwadrony Thunderhawków oraz w miarę precyzyjne bombardowanie pozwoliły na zniszczenie dużej części armii Nekronów. Wszyscy obcy wraz ze swoim ostatnim Monolitem, którzy nie zdążyli jeszcze wejść do miasta zostało zniszczonych. Do zniszczenia pozostały jeszcze siły przebywające w mieście. Było to około pół tysiąca Nekronów, którzy ostali się jeszcze po zaciekłych walkach prowadzonych przez Czarne Miecze o każdy skrawek miasta. Komandor Tazar zebrał przy sobie dwie Drużyny Taktyczne i rzucił się na około stuosobowy oddział Nekornów, który nie zamierzał się łatwo poddawać. Albowiem był on dowodzony przez samego Lorda Nekronów. Szybko doszło do pojedynku pomiędzy Tazarem, a Lordem Nekronów. Mimo wysokich umiejętności i ducha walki, Tazar poległ przeszyty na wylot laską Lorda. Nie trzeba było długo czekać na zemstę. Mimo utraty dowódcy, ostatni oddział Nekronów wraz ze swym Lordem został zniszczony, a planeta Doc III uratowana.
6. Trzecia Wojna Obsydiańska
Miała to być pierwsza wojna obronna w historii młodego Zakonu. Dominium Tau postanowiło odbić utracone planety. Szybko więc widmo zagłady pojawiło się na świeżo zajętych w imię Imperatora planetach. Flota ekspedycyjna Kar'Nax jako pierwszą najechała planetę Kolosan. Słabo broniona planeta nie mogła długo opierać się najeźdźcom. Jednakże te dwa dni starczyły, aby na odsiecz przybyło aż sześć Kompanii Czarnych Mieczy. Wojna była błyskawiczna. Trzy dni po przybyciu Space Marines Tau byli pozbawieni większości sił i wsparcia. Zostali więc zmuszeni do wycofania się z planety i panicznej ucieczki na swoje terytoria. Warto tutaj wspomnieć, że na szczególne honory podczas tej wojny zasłużyła sobie Ósma Kompania, która pod komendą Kapitana Iwana Sieroznego przeprowadziła kilka brawurowych akcji, niszcząc niemalże całe ciężkie wsparcie przeciwnika wraz ze wszystkimi, którzy owe wsparcie wspierali. Od tamtej pory na Chorągwi Ósmej Kompanii widnieje obraz przedstawiający Kapitana Sieroznego, niszczącego w pojedynkę ciężki czołg "Hammerhead".
7. Siły Zakonu
Główna doktryna bojowa Zakonu Czarnych Mieczy opiera się na walce strzeleckiej. Niektórzy twierdzą, że właśnie dlatego Ósma Kompania jest kompanią ciężkiego wsparcia, a Dziewiąta Kompania kompanią szturmową. Nie wiadomo ile w tym prawdy, ale celem wielu spośród Marines tego Zakonu jest dostanie się właśnie do Ósmej Kompanii. Niezwykle wielkich umiejętności strzeleckich potrzeba także, aby zostać Kapitanem tej formacji.
7.1. Dowództwo
Na czele Zakonu Czarnych Mieczy stoi Wielki Mistrz, który zarządza udział w kampaniach, sprawuje nadzór nad poszczególnymi elementami oraz mianuje wszystkich oficerów Zakonu. Dodatkowo Wielki Mistrz Zakonu jest także Diukiem Obsydii, co oznacza, że jest jej najwyższym zwierzchnikiem. Mimo, że rzadko zdarza się, aby Wielki Mistrz stawał do bitwy, to przysługuje mu Gwardia Honorowa, złożona z najbardziej zasłużonych i najstarszych Weteranów. Gwardią Honorową dowodzi Czempion Zakonu, którym zostaje Kapitan Pierwszej Kompanii po śmierci swojego poprzednika. Gwardia Honorowa posiada na dodatek osobny schemat kolorystyczny, gdzie nakolanniki i plecaki są także białe, a nie czarne jak u pozostałych członków Zakonu. Dalej w hierarchii dowództwa znajdują się dwaj Komandorzy Sił Uderzeniowych, którzy koordynują i mają pełne zwierzchnictwo nad Kompaniami, które biorą udział w kampanii. Komandorzy obejmują dowództwo, gdy w jakiejś kampanii udział bierze więcej jak jedna kompania (nie licząc Pierwszej i Dziesiątej). Obecność Komandorów pozwala na pozostawanie Wielkiego Mistrza w Ufortyfikowanym Klasztorze, skąd może koordynować cały Zakon oraz walkę na kilka frontów.
7.2. Zbrojownia
Zbrojownia to zgromadzenie wszystkich Zbrojmistrzów i Serwitorów. To tu naprawia się, modyfikuje i tworzy sprzęt niezbędny do walki i egzystencji Zakonu, a także to Zbrojownia zarządza wszystkimi pojazdami (poza Drednotami) Zakonu. Siedzibą Zbrojmistrzów w Ufortyfikowanym Klasztorze jest właśnie Zbrojownia, gdzie wielu Zbrojmistrzów spędza większość swojej służby. Zaledwie niewielu uczestniczy w walkach czy zakrojonych na szerszą skalę wojnach. Na czele Zbrojowni stoi Mistrz Kuźni.
7.3. Konsylarion
Konsyliarze są bardzo ważnymi postaciami dla Zakonu. Nie tylko dbają o stan zdrowia Braci Zakonników, ale także pobierają i przechowują głęboko pod ziemią, w bunkrach swojej siedziby - Konsylarionu święte genoziarno. Konsyliarze działają na tyłach sił sprzymierzonych i udzielają wsparcia rannym, ale także i ostatniej posługi umierającym. To właśnie oni dbają o właściwy pochówek zwłok poległych. Konsyliarze biorą także czynny udział w tworzeniu nowych Braci Zakonnych. Na krótkiej przestrzeni dziejów jakże młodego Zakonu, to właśnie Konsyliarze wyrobili sobie status najbardziej zaufanych członków Zakonu. Wielu Braci Zakonników zwracało się właśnie do nich ze swoimi problemami czy zmartwieniami.
7.4. Flota
Flota Zakonu Czarnych Mieczy jest niewielka - zaledwie dwie barki bojowe, cztery okręty uderzeniowe, dwa krążowniki i kilkadziesiąt mniejszych okrętów. Flota bierze udział w transportowaniu poszczególnych Kompanii w różne rejony Galaktyki oraz wspomaga siły lądowe siłą swoich dział. Flotą Zakonną dowodzi Lord Admirał.
7.5. Libarium
Kronikarze, którzy służą Zakonowi to niezwykle potężni psionicy, którzy służą swą mocą zarówno na polu bitwy jak i zwyczajnej egzystencji Zakonu. Kronikarze posiadają wiele użytecznych zdolności. Kronikarze posiadają własny system rang. Najniżej postawiony jest Akolita, który dopiero nauczany jest umiejętności psionicznych. Gdy opanuje kilka z nich, mianowany zostaje Leksykanem, który otrzymuje dostęp do tajemnych ksiąg. Po zbadaniu wszystkich podstawowych ksiąg, których jest około 150, może zostać mianowanym Kodycjariuszem. Kodycjariusze otrzymują dostęp do Libarium, gdzie spędzają większość pozostałej służby. Gdy pojmą już wszystkie tajemnice i całą historię Zakonu otrzymują stopień Epistolariuszy i są wtedy najczęściej najmądrzejszymi osobami w Zakonie. Na czele wszystkich Kronikarzy stoi Wielki Kronikarz. Jednakże Kronikarze nie tylko walczą. Zajmują się oni także Libarium - połączeniem magazynu, archiwum oraz biblioteki, gdzie trzymana jest większość relikwii, ksiąg, zwojów, nieużywanych pancerzy oraz broni. Tak naprawdę nikt poza garstką Kronikarzy nie wie co dokładnie skrywa Libarium.
7.6. Korpus Sił Regularnych
Wszyscy pozostali Bracia Zakonni składają się na Korpus Sił Regularnych. Korpus podzielony jest na 10 Kompanii: 1 Kompanię Weteranów, 2, 3, 4, 5 Kompanie Bojowe, 6, 7 Kompanie Rezerw Taktycznych, 8 Kompanię Rezerw Wsparcia, 9 Kompanię Rezerw Szturmowych oraz 10 Kompanię Zwiadowczą. W skład Pierwszej Kompanii wchodzą Weterani Zakonu sformowani w Drużyny Terminatorów, Drużyny Terminatorów Szturmowych, Drużyny Ariergardy Weteranów oraz Drużyny Ariergardy Szturmu. Kompanie Druga, Trzecia, Czwarta oraz Piąta składają się z dziesięciu Drużyn - sześć Drużyn Taktycznych, dwie Drużyny Wsparcia oraz dwie Drużyny Szturmowe. Kompanie Szósta i Siódma złożone są z dziesięciu Drużyn Taktycznych każda, Kompania Ósma składa się z 10 Drużyn Wsparcia, a Kompania Dziewiąta z 10 Drużyn Szturmowych. Dziesiąta Kompania zrzesza wszystkich Zwiadowców, mentorów oraz nowicjuszy. Drednoty na ogół pozostają w kompaniach, z których pochodzą. Na czele każdej kompanii stoi Drużyna Dowodzenia złożona z Kapitana, Konsyliarza dobranego przez Kapitana, Kapelana, Chorążego (niezwykle zasłużonego dla swojej kompanii Sierżanta Weterana, który otrzymał godność dzierżenia Chorągwi Kompanii podczas bitwy) oraz 6 Weteranów bez pancerzy Terminatorów. Dodatkowo wszyscy Kapelani zrzeszeni są w Korpus Czystości, którym dowodzi niezależny Strażnik Czystości Ducha.
7.7. Proces rekrutacji
Proces rekrutacji w Zakonie Czarnych Mieczy nie odbiega zbytnio od procesów rekrutacji innych Zakonów opierających się na Codex Astartes. Chłopcy młodsi niż 20 lat mogą zgłaszać się raz do roku podczas Święta Zakonu do rekrutacji. Muszą się wtedy na zawsze pożegnać z domem, ponieważ nawet jeśli nie zostaną Space Marines, umrą od wykańczających treningów oraz egzaminów. Pierwszy test zaczyna się już tydzień po Święcie Zakonu. Młodzieńcy muszą wtedy udowodnić o swojej wartości, ponieważ są pozostawiani w dżungli na miesiąc bez żadnych zapasów oraz wsparcia. Ci którzy przeżyją lub nie uciekną zabierani są do Ufortyfikowanego Klasztoru, gdzie jako nowicjusze rozpoczną swoją naukę. W ciągu pięciu lat dowiadują się o wrogach Imperium, ich taktykach, strategiach Imperium oraz przechodzą mordercze treningi. Raz do roku muszą przejść test teoretyczny oraz sprawnościowy. Jeśli przeżyją te pięć lat, zaczyna podawać się im mutagen oraz powoli wtajemniczać w historię i zwyczaje Zakonu. Zyskują oni miana Zwiadowców i zostają przydzieleni do konkretnych Drużyn Zwiadowczych, gdzie muszą po raz kolejny dowieść o swojej sile, charakterze oraz umiejętnościach. Najlepsi Zwiadowcy zastępują poległych w walce lub wyniesionych na wyższe godności Braci Walczących. Przechodzą wtedy Rytuał Wtajemniczenia oraz w towarzystwie swojego dotychczasowego Sierżanta wybierają jedną z czterech ścieżek: Ścieżkę Taktyka, Ścieżkę Dewastatora, Ścieżkę Szturmowca lub Ścieżkę Zwiadowcy. Zależnie którą ścieżkę wybiorą zostają kolejno: Taktycznym Marine, Marine Wsparcia, Szturmowym Marine lub Sierżantem Zwiadowców.
8. Ufortyfikowany Klasztor
Ufortyfikowany Klasztor Zakonu Czarnych Mieczy znajduje się na planecie Obsydia. Początkowo należał on do Rycerzy Astralnych, ale wraz z ich upadkiem, przeszedł w ręce nowo utworzonego Zakonu Czarnych Mieczy. Ufortyfikowany Klasztor położony jest w Górach Astralnych, w reglu górnym Góry Miecza. Ufortyfikowany Klasztor stanowi cały kompleks budowli, placów ćwiczebnych i poligonów, który otoczony jest adamantytowym murem obronnym o wysokości 30 metrów. Jedyne dojście lądowe do Ufortyfikowanego Klasztoru prowadzi przez dwie potężne bramy, strzeżone nieustannie przez wartowników z Ósmej lub Siódmej Kompanii. Do tych bram można dotrzeć jedynie przez trudne drogi górskie, często kwalifikowane jako drogi polne. W centrum kompleksu znajduje się potężna Twierdza, która stanowi centrum dowodzenia całym Zakonem, siedzibę Wielkiego Mistrza oraz Komandorów i podziemne Libarium Zakonne. Dodatkowo Ufortyfikowany Klasztor wyposażony jest w liczne moździerze o potężnej sile ognia, które osłaniają go przed atakiem powietrznym, co czyni to miejsce niezwykle trudnym do zdobycia.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
