Prawdziwy przeciwnik
Rozdział I
Czarna kapsuła desantowa ze znakiem dwóch białych mieczy skrzyżowanych ze sobą uderzyła o powierzchnię planety Karnax II. Kiedy klapy opadły ze środka wyłonił się potężnie (nawet jak na Kosmicznego Marine) zbudowany, ponad dwumetrowy Komandor Iwan Sierozny.
Iwan Sierozny po raz pierwszy dowodził kampanią. Mimo, że od jego awansu minął rok, to Zakon Czarnych Mieczy nie brał udziału w żadnych akcjach. Teraz jednak wreszcie miał się rozstrzygnąć wieloletni spór pomiędzy Imperium a Dominium Tau o cały system Karnax. Mistrz Zakonu zdecydował o wysłaniu Pierwszej. Drugiej, Trzeciej, Szóstej, Ósmej i Dziesiątej Kompani. Właśnie tymi siłami dowodził teraz Iwan.
Iwan miał na sobie Kunsztowny Pancerz oraz czarną pelerynę, która odróżniała go od Kapitanów. Na hełmie wyrzeźbiony był Imperialny Laur.
Iwan rozejrzał się po okolicy. Z danych wynikało, że Karnax II jest planetą równinną, pełną lasów i pól uprawnych. Na całej planecie były tylko dwa łańcuchy górskie. Oczywiście kwatera główna Space Marines znajdowała się w samym sercu jednego z nich. Tak więc w tej okolicy dominowały góry. Iwan chciał spotkać się z Drugą Drużyną Drugiej Kompanii paręset metrów na północ od jego aktualnej pozycji, gdzie znajdowała się radiolatarnia zbudowana przez Adeptus Mechanicus. Dzięki niej mieli poznać szczegółowe dane dotyczące wcześniejszej bytności Tau na planecie.
Iwan przebił się przez las i ujrzał małą wioskę zbudowaną obok radiolatarni. Iwan skierował się na nią. Ujrzał tam Drużynę Taktyczną oraz Serwitora zgrywającego dane. Zauważył go Sierżant, który podbiegł do Komandora.
- Komandorze Sierozny, jestem Sierżant Kask i dowodzę Drugą Drużyną Drugiej Kompanii. Serwitor już kończy zgrywać dane.
- Świetnie. - powiedział Iwan. - Czy Tau przejawili jakąś aktywność jak dotąd?
- Nie Komandorze. - zaprzeczył Sierżant. - Systemy orbitalne nie zauważyły żadnych znaczących ruchów. Prawdopodobnie nie zdają sobie sprawy z przybycia naszego Zakonu.
- To dobrze. Element zaskoczenia umożliwiłby nam osiągnięcie znaczącej przewagi.
- Komandorze, dane zgrane. - Serwitor pojawił się obok Iwana jakby wyrósł spod ziemi.
- To dobrze, Wyruszamy do bazy. - zakomenderował Iwan. - Po drodze zdasz mi raport.
I tak ruszyli przez las w kierunku oddalonej o dwa kilometry na zachód bazy Zakonu. Musieli iść pieszo, ponieważ transportery Rhino jeszcze nie przybyły, gdy Drużyna Taktyczna wyruszała.
- Komandorze, Tau z oddziału Kar'Nax skoncentrowali swoje siły w bazie obok miasta Tash'an położonego 400 km na wschód od naszej bazy. Moglibyśmy użyć bombardowania orbitalnego w celu zniszczenia ich pozycji, ale na księżycu planety znajdują się potężne działa razem z działem Ar'ka na czele. Mogliby wtedy zastosować odwet i zniszczyć wszystkie nasze pozycje. Dodatkowo istnieją mniejsze osady Tau rozproszone w promieniu 100 km od ich miasta. Dane mówią też o dużym wsparciu ze strony Krootów. Stanowią oni około trzydzieści procent całych Sił Tau na planecie.
- A więc będziemy musieli najpierw zająć księżyc, a potem zniszczyć miasta. Zapowiada się ciekawa jatka.
- W archiwach jest coś jeszcze Komandorze. - kontynuował Serwitor. - Natknąłem się na wzmiankę o jakiejś pradawnej rasie, która działała na tej planecie dziesiątki tysięcy lat temu. Niestety nie wiem dokładnie jak dawna ani jako to była rasa.
- Pewnie Eldarzy albo ich krewniacy. - machnął ręką Iwan. - Pewnie uciekli stąd wieki temu na swoich Światostatkach i na pewno już tu nie wrócą.
---***---
Shas'O Kar'Nax Kais akurat wrócił ze zbiórki nowych oddziałów Wojowników Ognia, którzy przybyli, aby zasilić nadwątlone w ostatniej wojnie oddziały, gdy podbiegł do niego Obserwator.
- Shas'O, złe wieści. - wysapał Obserwator.
- Biegłeś? - bardziej stwierdził niż spytał Komandor.
- Tak, bo sprawa jest niecierpiąca zwłoki!
- Już dobrze. Mów. Tylko spokojnie. - uspokoił go Komandor.
- Nasze oddziały Stealth oraz Obserwatorzy donoszą, że Space Marines zakładają bazę w górach Mor'An. Nie mamy jeszcze ich namiarów, ale jest ich wielu. Raczej nie są tu, aby wzmocnić Gwardię Imperialną. Prawdopodobnie chcą przeprowadzić szturm na naszą bazę.
- Niech to! - zaklął Shas'O. - Można się było tego spodziewać. Idź nieco odpocząć. - dodał zwracając się do Obserwatora. - Skontaktujcie mnie z Przybocznym Shas'El Kar'Nax Kroos. - powiedział włączając mikrofon w kasku.
---***---
Baza Zakonu Czarnych Mieczy znajdowała się w małej kotlinie w łańcuchu gór Morian. Góry to były niewielkie, ale niewielka kotlina stanowiła świetną osłonę od ataku lądowego. Baza była też cięższa do namierzenia z orbity.
Iwan wraz z Drugą Drużyną minęli wrota do kwatery głównej rozpostarte między dwoma górami. Była to jedyna przełęcz, gdzie mogły przemieścić się wojska. Wrót strzegły cztery baterie wyrzutni rakiet wpierane przez kolejne cztery wieżyczki z ciężkimi bolterami. Dodatkowo cała przełęcz była zaminowana. Miny mogły być w każdej chwili aktywowane lub dezaktywowane. Następnie minęli lądowisko Thunderhawków, strefę zrzutu kapsuł desantowych, przekaźnik orbitalny, zbrojownię, w której urzędował Zbrojmistrz Markus, sanktuarium, gdzie Space Marines codziennie uczestniczyli we mszach odprawianych przez Kapelanów oraz szpital polowy, gdzie ranni odbywali rekonwalescencję. W końcu dotarli na placyk przed Klasztorem, który stanowił centrum dowodzenia całą operacją. Na środku placu powiewała Wielka Chorągiew Zakonu strzeżona nieustannie przez członków Gwardii Honorowej. Ukazywał on Wielkiego Mistrza Zakonu Agnusa Musklika stojącego z dwoma mieczami energetycznymi na pagórku usypanym z ciał poległych z jego rąk obcych. Pod spodem znajdowało się motto Zakonu: "Wiedza to potęga. Potęga to zwycięstwo.". Druga Drużyna wraz z serwitorem skierowali się do zbrojowni, a Iwan wszedł do Klasztoru.
- No, w końcu uraczyłeś nas swoją obecnością, Komandorze. - usłyszał znajomy głos.
Chwilę później ujrzał Konsyliarza.
- Witaj Adamie. - przywitał się Iwan. - Miło cię widzieć.
- "Miło cię widzieć"? I to ma być powitanie? - parsknął Adam zdejmując hełm.
Iwan także ściągnął hełm i starzy przyjaciele uścisnęli sobie dłoń, a potem ruszyli do sali narad.
- Jakie siły już wylądowały? - spytał Iwan w drodze.
- Wszystkie kompanie wraz ze sprzętem są już na planecie. Kompanie Pierwsza, Druga, Trzecia, Szósta, Ósma i Dziesiąta czekają na rozkazy. Mamy także 40 Rhino, 15 Land Speederów, 10 Predatorów i 5 Land Raiderów.
Iwan otworzył mosiężne drzwi i weszli do dużego pomieszczenia, w którym stał długi stół przeznaczony do narad dowództwa. Byli tam już kapitanowie, Wielki Kronikarz Azariasz Moher oraz Zbrojmistrz Markus.
- Witam szanownych zebranych. - powitał wszystkich Iwan. - W końcu przybyłem, aby objąć dowodzenie nad bazą i spuścić łomot Tau.
Iwan zasiadł u szczytu stołu, rozsiadając się wygodnie. Zasiadając tak w fotelu najważniejszej osoby w całym sztabie, opuścił go cały stres związany z objęciem tak ważnego stanowiska.
- Mamy już wszystkie dane dotyczące Tau w tym układzie. Zaraz was z nimi zapoznam.
---***---
Shas'El Kar'Nax Kroos zarządzał bazą księżycową Tau na orbicie Karnax II. Właśnie otrzymał informacje o silach Space Marines rozlokowujących się na planecie. Rzeczywiście zlokalizował krążownik, barkę bojową oraz dwa okręty uderzeniowe orbitujące od jakiegoś czasu. Co jakiś czas latały tędy także transportowce wojskowe jednak były one poza zasięgiem potężnych dział znajdujących się na księżycu. Poza tym Przyboczny myślał, że są to uzupełnienia dla ponoszących kolejne porażki regimentów Gwardii Imperialnej, która próbowała pokonać Kastę Ognia. Przyboczny nie mógł uwierzyć, że przeoczył coś takiego jak desant Space Marines. Mimo wszystko rozkazał przeskanować góry Mor'An w poszukiwaniu domniemanej bazy.
Rzeczywiście, wyniki skanowania wykazały aktywność Space Marines i zlokalizowały ich kwaterę główną. Teraz pozostawało już tylko wycelować, naładować i wystrzelić z działa Ar'Ka. Za kilka godzin Space Marines na powierzchni Karnax II przestaną istnieć.
---***---
Barka bojowa "Exodus" wraz z dwoma okrętami uderzeniowymi "Eksterminator-1" oraz "Eksterminator-2" zbliżyły się do ciemnej strony księżyca Karnax II. Było to skaliste i jałowe ciało niebieskie, pozbawione całkowicie atmosfery i warunków do życia. Znajdowała się na nim jedynie baza wojskowa.
Ze względu na prawdopodobne baterie przeciwlotnicze, Czarne Miecze postanowiły zaatakować z zaskoczenia. Thunderhawki przewiozły na powierzchnię cztery Drużyny Taktyczne, dwie Drużyny Wsparcia, dwie Drużyny Szturmowe, Drużynę Zwiadu, Drednota oraz Iwana i Adama. Ich celem było zniszczenie układów zasilania całej bazy. Bez energii działo Ar'Ka nie mogło się naładować, a pozostała artyleria była bezużyteczna. Dzięki temu "Exodus" wraz z okrętami uderzeniowymi mogły zbombardować bezbronną bazę. Następnie mogły zająć się skupiskami obcych na planecie.
Iwan chciał ograniczyć straty, więc zabrał ze sobą niewielkie siły, aby walczyć po cichu i bez zbędnych walk.
Gdy ostatni Thunderhawk odleciał, desantowcy ukryli się za jednym ze wzgórz, aby obserwować bazę i wyszukać słaby punkt umocnień. Umocnienia stanowił zwyczajny mur wysoki na około cztery metry. Żadnych wieżyczek, żadnych strażnic.
- Niech Zwiadowcy poszukają słabszej części muru. - polecił Iwan.
- Co ty kombinujesz? - spytał Adam.
- To całkiem proste. Chcę wysadzić kawałek muru i wejść do środka.
- Przecież po takim wybuchu na pewno się zorientują, że ktoś ich atakuje. - zauważył Adam.
- Nie sądzę. - zaprzeczył Iwan. - Tau są na tyle zuchwali, że popadają łatwo w zgubny dla nich marazm. W ten księżyc z powodu braku atmosfery często uderzają meteoryty. Te zagrażające bazie zestrzeliwuje artyleria. Reszta swobodnie spada. Pomyślą, że jakiś większy meteoryt uderzył obok muru i go uszkodził.
- Ale i tak tu przyjdą. - zauważył Adam.
- Nie wątpię. - przyznał Iwan. - Chyba, że są jeszcze głupsi niż myślę. Tyle, że oni nie wiedzą, że tu jesteśmy. Nie wiedzą o istnieniu naszych sił w układzie. I z pewnością nie spodziewają się ataku z tej strony. Tak więc przyślą tutaj techników, aby zorientowali się w zniszczeniach i dokonał naprawień. Ale raczej nie będą się specjalnie spieszyć. Po eksplozji będziemy mieli jakieś dziesięć do dwudziestu minut, aby wejść do środka bazy. To aż nadto czasu.
- Skoro tak uważasz. - Adam nadal nie był przekonany.
Zwiadowca zakomunikował o znalezieniu słabszej części muru.
- Prześlijcie wszystkim współrzędne, a następnie wysadźcie mur. - rozkazał Zwiadowcom Iwan.
- Tak jest! - odparł Zwiadowca.
- Komandor Sierozny do wszystkich. Zwiadowcy przesłali wam współrzędne. Kierujcie się na nie. Ruszamy za dziesięć sekund.
Odczekali wyznaczony czas i ruszyli w kierunku wskazanym przez Zwiadowców. Gdy dotarli na miejsce zobaczyli dużą wyrwę w murze.
- Wchodzimy. Bądźcie ostrożni i cisi. Prawdopodobnie nie ma tu zbyt wielu wrogów, ale jeśli się o nas dowiedzą, z pewnością zaatakują. Wszyscy za mną.
Grupa uderzeniowa ruszyła w kierunku pierwszego generatora zasilającego bazę. Bezpośrednio przy murze nie znajdowały się żadne zabudowania, ale mimo to zachowywali się ostrożnie. Przodem szedł Iwan, a tuż za nim Adam. Dalej szli Szturmowcy, którzy mieli osłaniać Marines Wsparcia. Na tyłach szli Taktyczni Marines oraz Drednot. Flanki osłaniali Zwiadowcy. Takim szykiem przeszli około pięćset metrów i dotarli do baraków. Tutaj żołnierze chodzili bez broni, więc w razie czego łatwo było się ich pozbyć. Jednakże nie spotkali na swojej drodze nikogo.
- Gdzie oni u diabła są? - zastanawiał się Adam, trzymając swój miecz łańcuchowy w pogotowiu.
- Nie mam zielonego pojęcia, ale nie podoba mi się to. - Iwan także miał przygotowany ciężki bolter na wypadek niespodziewanego ataku. - Chodźmy dalej.
Podążali dalej wzdłuż pasma baraków i nadal nikogo nie zobaczyli. Gdy weszli w głąb osiedla, także na nikogo się nie natknęli. Tak więc bez przeszkód dotarli do pierwszego generatora.
Technologia konstrukcyjna Tau charakteryzowała się opływowością. Baraki były zbudowane z zielonego stopu metali i przypominały kopuły. Generator także przypominał kopułę, ale był znacznie węższy i wyższy od baraków.
- Zwiadowcy, założyć ładunki burzące. Reszta, zabezpieczyć na ten czas pozycje. - rozkazał Iwan.
Drużyny rozstawiły się wokół budynku. Przez chwilę ciszy, jaka zapanowała, można było wyczuć panujące napięcie i oczekiwanie na atak.
- Jak myślicie, czemu tu jest tak pusto? - przerwał ciszę Adam.
- Nie wiem. - odparł Iwan. - Nie mam pojęcia.
- Może baza jest pusta? - zasugerował Adam.
- Wątpię. - pokręcił głową Iwan. - Nie zostawiliby tutaj działa. Obawiam się, że mogą być wszyscy skupieni w jednym punkcie. Z jednej strony to dobrze, bo istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że nas wykryją, ale z drugiej strony stracilibyśmy atut przewagi nad pojedynczymi grupkami. W kupie będzie ich ciężej pokonać.
- Ale czemu mieli by się kumulować? - spytał Adam.
- Tego właśnie nie wiem.
---***---
Shas'O Kais nadzorował mobilizację Garnizonu Głównego Kar'Nax. Należało być przygotowanym na atak Gwardii Imperialnej w przypadku zniszczenia bazy Kosmicznych Marines. Zresztą, tak czy siak, zamierzał rozprawić się z ludźmi na tej planecie.
Konflikt pomiędzy Imperium, a Dominium Tau o Układ Karnax oraz cały Segment Obsydia trwał już prawie tysiąc lat. Olbrzymie nakłady z obu stron zamieniły utarczki miejscowych oddziałów w krwawą wojnę. Cała flota ekspedycyjna Kar'Nax toczyła boje z Rycerzami Astralnymi, później Czarnymi Mieczami oraz miejscową Gwardią Imperialną. Wojna o Karnax II zaczęła się już sto lat temu, kiedy przysłano tutaj pierwsze oddziały Gwardii Imperialnej. Po pewnym czasie ludzie osiedlili się na zachodniej części planety, a Tau na wschodniej. W końcu wojska zaczęto tworzyć z miejscowej ludności, tworząc trzy pełne regimenty Gwardii Imperialnej. Jednakże teraz Marynarka Imperialna wyruszyła na interwencję, a Tau było więcej niż kiedykolwiek i zaczęli odnosić zwycięstwa nad słabą Gwardią. W końcu Tau byli w stanie zniszczyć Ludzi i wypędzić ich z macierzystej planety ich floty ekspedycyjnej. I nie pomogą tu nawet Kosmiczni Marines.
- Shas'O, działo Ar'Ka będzie gotowe do strzału za dwie godziny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz